• Wpisów:63
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:27
  • Licznik odwiedzin:1 939 / 1407 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzień 24.

03.03.2015r.

Drogi Pamiętniku!

Słucham tej piosenki: i ryczę... Przypomniał mi się zmarły, ukochany dziadzio [*] Siedzę przed kompem i ryczę Przypomniały mi się wszystkie nieciekawe sytuacje, które mnie dotknęły. Wszystkie upokarzania ze strony rówieśników, rodziny i nawet małych dzieci! Nigdy bym nie pomyślała, ze przy jakiejś piosence będe tak ryczała... Moje kreski poszły sie jebać ale mniejsza o te kreski... Brakuje mi dziadka! Osoby, do której w każdej sytuacji mogłabym sie zwrócić...
Dobra! Dosyć! Dziadek na pewno nie chciałby, żebym płakała przez niego.
Okej, to z innej beczki...
Za dokładnie 20 dni, będę miała operację... Przez nią ominie mnie kilka ciekawych rzeczy, a mianowicie Dzień Przedsiębiorczości i SMAP. Cóż... Bywa.
Wszyscy martwią sie ta operację (moje koleżanki, bliskie). A ja nie! Chciałabym mieć to po prostu z głowy... To nie jest operacja zagrażająca mojemu życiu! Luduuu! To będzie polegało na tym, ze chyba z 3/4 cm kości będą mi wycinać i tyle! A tak poza tym, do tej kości wróćmy Umieram! xD Nie no, dzisiaj (już mi sie to tak drugi raz zrobiło) ta kość chyba mi si e przemieściła i to tak cholernie boli! Dlatego chcę, by te 20 dni minęło bardzo szybko...
Okej, to teraz przechodzimy do spraw sercowych xD O ile je można tak nazwać.
Jestem nadal singielką, co mnie już doprowadza do szału Czasem, jak widzę na mieście te wszystkie pary, to mam ochotę podejść do nich i dać im w pysk. Czemu? Nie wiem!
Jest w szkole u mnie taki chłopak, co odkąd przyszłam do tej szkoły (od września) patrzy się na mnie... Wydaje mi sie znajomy i ja mu chyba też się wydaję znajoma... Ostatnio jak byłam tylko ja na parterze i on schodził schodami (a byłam wyjątkowo elegancko ubrana, czyli miałam na sobie czarne spodnie, żakiet i koszulkę), to wszedł centralnie w ścianę... W sumie to sie nawet cieszyłam... Ale teraz jestem na niego bardzo zła. Dlaczego? Może sie to wydać głupie, ale dlatego, ze a dziewczynę A ja głupia myślałam, że nie... No ale taki przystojniak i nie miałby dziewczyny... Ech, szkoda gadać ja to mam pecha...
Dobra, teraz z innej pułki
Ćwiczę!
A mianowicie biegam, robię brzuszki itd., jeżdżę na rowerku, robię krzesełko i przysiady
Jest dobrze... Schudłam 3 kg To jakaś masakra... Ale w dobrym sensie wbijam się w ubrania sprzed 2/3 lat Teraz powinnam iść na zakupy i kupić sobie bynajmniej 2 pary spodni, bo te, co mam teraz są wszystkie szerokie w udach i łydkach Jedyne dobre to czarne z materiału Ale jestem sama z siebie dumna
Do maja mam schudnąć jeszcze 3kg Mam nadzieję, że mi się uda!
  • awatar MYSZEK<3: przy muzyce się najlepiej rozmyśla moim zdaniem. Mi też czasami się przypominają takie przykre rzeczy o których chciałbym zapomnieć
  • awatar Murao: Zaczynam czytać! Naprawdę fajnie piszesz ^.^ Powodzenia w odchudzaniu! Trzymam kciuki ;)
  • awatar Wiki :3: @Zakira Luna: oj, żeby były jakieś pozytywy tego wszystkiego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzień 23.

28.01.2015r.

Dzisiejszy dzień był mocno szalooony! i dobrze Takie dni lubię Dziś do szkoły miałam na 9:40. Pozbierałam się dość szybko! Co bardzo się zdziwiłam. O 8:15 byłam już ubrana, umalowana i gotowa do wyjścia, co o 8:25 wychodzę na autobus. Szok! Pojechałam do szkoły, poczekałam na Samantę i poszłyśmy razem do szkoły. Wczoraj nie poszłam do szkoły i już dzisiaj, a czemu nie byłam w szkole itd norma.
Ale było fajnie. Z wariatami to zawsze jest fajnie.
Później wracałam z Wiktorią T. do domu, z dawną przyjaciółką, z którą znów rozmawiam. Przypomniała mi o dzisiejszej imprezie klas 0-6. Kompletnie o niej zapomniałam, a przecież jeszcze moja mama mówiła mi rano, że idzie z moją siostrą.
Postanowiłyśmy, że pójdziemy. Zadzwoniłam do mamy, czy jest na świetlicy, ona powiedziała, że nie, bo siwej się nie chciało iść. No i tak później wychodzimy z autobusu i Wiktoria T. ciągnie mnie na świetlice. Nie chciało mi się iść, ale dobrze, że poszłam.
Weszłyśmy a tam pustki! Malutko dzieci. Za naszych czasów, na tych imprezach była cała sala dzieci, każdy w tańcu wpadał na siebie. A ty to można było tańczyć, jeszcze dzieci biegały i nic nie trącaliśmy się. No szok! Stoimy, chwilę pogadałyśmy z nauczycielami, którzy nas uczyli i wtedy zobaczyłam!
Basista! <3 Przystojniacha. Grał zespół mojego znajomego, który jest z mojego roku. Myślałam, że tylko on bd grał na organach, a reszta ludzi to zespół jego ojca. A ty szok! Dwie dziewczyny śpiewające, on na organach i jeszcze ten przystojny basista. No ciasteczko.
Popatrzyłyśmy się z Wiktorią na siebie i powiedziałyśmy równo: "Chrupałabym". I wybuchnęłyśmy śmiechem.
Później poszłyśmy na koniec sali, ściągnęłyśmy rzeczy i zaczęłyśmy tańczyć. MASAKRA!!!! Nie sądziłam, że Wiktoria tak dobrze tańczy.
Nie no jak zaczęłyśmy tańczyć to tak za rączki i wg, bo nie będziemy tańczyć tak, jak na imprezach dla nas. Jeszcze by nas wygonili hahaha. Nie no później poszłam po moją Wiktorię i znów wróciłam na tą imprezę. Pod koniec rodzice przychodzili po swoje pociechy. Faceci gapili się na nas... Szok!! hahahah Jutro będziemy na ustach całej wsi. Nie no, nie żebyśmy tam coś robiły ale no wiecie... Impreza dla klas 0-6 a my stare krowy wpadłyśmy i tańczymy Śmiecha xd
 

 
Dzień 22.

24.01.2015r.

Drogi Pamiętniku!

Ech... Wszystko było okej, ale dalej się zje**ło! Kurka. Sylwia w szkole kiedyś mnie zabije. Już sie na mnie dziwnie patrzy. Wiem, że ona mnie uważa za konkurencję, ale nie jestem taka ładna, żeby Piotrek zerwał z nią dla mnie! Bez przesady! Mam już dość tego jej ciągłego wściekłego wzroku, przeszywającego mnie co przerwę. Ale nie mam odwag z nią o tym pogadać. Co do Piotrka to się grubo myliłam. Byłam przekonana, że tylko ze mną pisze za plecami Sylwii, ale okazało się, że nie! Przez przypadek wysłał do mnie sms'a "Edytko ". No szlag mnie trafia. Od tego czasu do mnie nie pisze. Miałam się jutro z nim spotkać niby, ale nie wiem... Jak napisze i będzie chciał, to okej, spotkam się z nim i wygarnę mu wszystko i jeśli się na maksa wkurzę to powiem wszystko Sylwii!
Okej, z innej teraz beczki.
Byłam dzisiaj u babci. Babcia jest po operacji ręki. Prawą ma krzywą i nie radzi sobie z prostymi czynnościami, a moja ciotka, babci synowa, jest zwykłą suką i by jej nie podała herbaty. No i pojechałam po południu, pomogłam babci umyć głowę itd. no i pogadałam sobie z babcią kochaną! Tego mi brakowało.
No i oglądamy sobie nasz serial "Wspaniałe Stulecie" no i jeszcze ciotka przyszła i tak siedzimy a do okna ktoś puka. Moja babcia mieszka na parterze, ale mimo wszystko okno balkonowe jest wysoko, bo to taki parter, że nie parter. xd Ogarniacie
No i do tego balkonu człowiek by nie dosięgną. Nie ma bata! A to nie pukało nisko, tylko tak wyżej. My podchodzimy, nikogo nie ma, ciotka później otworzyła okno i patrzy, ale nikogo nie ma. Zawału można dostać. I to nie pukało tak, jakby ktoś sie trzymał barierek balkonu, tylko pukało tak na maksa głośno, jakby ktoś tam... Hmm no nie wiem, jak to wytłumaczyć. Nie wiadomo, co to/ kto to był. Myśleliśmy, że to mój kuzyn przyjechał autobusem i zapukał na jaja, ale za długo go wtedy nie było. Później myślałam, że wujek jechał do pracy, ale było za wcześnie. To było bardzo dziwne! I nienormalne!
Przez miesiąc schudłam 2 kg. Jestem z siebie dumna. Kinga dała mi wyzwanie, że do 11 maja mam zrzucić 4 kg.
Jak będę chudła 2 kg przez miesiąc, będzie bardzo fajnie
 

 
Dzień 21.

15.01.2015r.

Drogi Pamiętniczku!

Długo już nie pisałam... Nie chciało mi się. Nie byłam w stanie -_-. Eh... Co u mnie? Cóż. Do dupy! Zjebało się na maxa! Pisałam z takim Łukaszem od sylwestra, było fajnie i wg, ale się zjebało! tak! jak zawsze -_- Z Piotrkiem zakończyłam znajomość... Tzn nie pisze do mnie, a raczej nie pisał do dziś, ja stwierdziłam, że nie będę mu odpisywała, bo mam go dość. Dziś spotkałam także Sylwię- jego dziewczynę. W szkolnej toalecie. Myślałam, że żuci się na mnie jak głodny pies na kość. W jej oczach widziałam gniew i wrogość do mnie.
Od rana nie uśmiecham się, jestem wkurzona... Wczoraj Miśka napisała mi, czy nie poszłabym z nią i Wiktorią na imprezę do klubu, oczywiście na międzyszkolną. Ucieszyłam sie, poszłam zapytać mamy, mama sie zgodziła, ale miałam jeszcze zapytać ojca... Ojciec, chuj jebany, nie zgodził się kurwa....!!!! "Ktoś ci czegoś dosypie"- powiedział.
Kurwa napój wypija się do końca, gdybyś chuju nie wiedział. Na nic mi kurwa nie pozwalają!!!! Na nic! Iść gdzieś, nie! Jechać do miasta, nie! Pojechać z koleżankami na łyżwy, nie! Kurwa to, co mogę robić!? Wiem, ze nie powinnam jeździć po własnym ojcu, ale kurwa to chuj jebany! Mam go dość! Niech się zajmą teraz moją młodszą siostrą, a mnie niech zostawią w spokoju!!!!!!!! Boże, jak ja bym chciała, żeby mnie puścił na tą jebana imprezę!!!
A jeszcze dzisiaj zerwałam sie, a raczej uciekłam z 4 ostatnich lekcji i pojechałam do babci. Gdy wróciłam do domu, byłam wkurwiona, rzuciłam tylko wściekłe spojrzenie mamie i poszłam do pokoju. Włączyłam na full muzykę i pierdolić ich. Jeszcze kurwa głupio się pytała, co mi jest!!!! No kurwa!
A jeszcze później sprzątałam w pokoju, ojciec do mnie przyszedł. Stanął w drzwiach i się głupkowato uśmiechał.
"Co chcesz?"- rzuciłam.
"Przyszedłem zobaczyć co robisz"
"Widzisz, a teraz wyjdź!"
"Dlaczego pyskujesz?"
"Nie pyskuję!"
I wyszedł.
"Jak chcesz, to dopiero mogę do Cb zacząć pyskować"- pomyślałam.
Kurde no! Traktują mnie jak małą dziewczynkę! Ja już nie wiem, co mam robić! Tego nie można, tego też nie! Mam już prawie 17 lat! No kurde no!
 

 
Dzień 20.

24.12.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Święta! Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo nie cierpię świąt! Dlaczego? Sama nie wiem...
Od pewnego czasu nic mnie nie cieszy, a wręcz przeciwnie. W czwartek, w szkole okazało się, że jestem nieklasyfikowana z wf, co miałam zwolnienia!!! Koleżanka mówiła mi, że mówiła kolesiowi, że mam zwolnienie, a ten do niej, że ja mu żadnego zwolnienia nie dałam! Nosz kurcze!! Później spać nie mogłam, bo Samanta powiedziała mi coś i kurcze, co chwilkę się budziłam W piątek nie poszłam na wigilię klasową. Totalnie to olałam. Dlaczego?! Dlatego, że nie zamierzałam tam siedzieć ze sztucznym uśmiechem, który bardzo dobrze wyćwiczyłam. A poza tym, jeszcze w czwartek nie poszłyśmy z Samantą, Angeliką i Olką na 2 lekcje- rośliny. Nie chciało nam się, a poza tym miała nas baba pytać. Siedziałyśmy w szatni... Samanta powiedziała mi, że ostatnio usłyszała jak 3 "koleżanki" z mojej grupy negatywnie rozmawiają o mnie. To już całkowicie mnie dobiło! Przez następne lekcje siedziałam na tyłku i moja twarz wyrażała tylko wstręt do tych dziewczyn. Tutaj niby wszystko fajnie, a za plecami obmywają mi dupę. Gdy miałyśmy 4 lekcje prac, tak jakby... Hmmm... Bardziej zakumuplowałam się taką Partycją z mojej grupy. Źle ją na początku oceniłam. Na początku myślałam, że to jakaś wytapetowana lalka. Ale nie! Myliłam się. Jest całkiem spoko. Cóż. Patrycja namawiała mnie bym poszła na wigilię klasową, ale wyjaśniłam jej dlaczego nie chcę iść. Ona stwierdziła to co ja. I chyba też nie poszła.
W moim życiu uczuciowym jest niby stabilnie. Nie szukam na siłę jakiegoś kolesia, który by chciał być z takim paszczurem jak ja... Piszę z Piotrkiem... To mi w zupełności wystarczy. Ale chola, chola.! Nie myślcie sobie, ze ja chcę go odbić Sylwii. Nie! To tylko znajomy i tyle. Ale... Hmm... Eh. Pewnego dnia w szkole, szłam z Samanta do sklepiku i zamurowało mnie! Przede mną szła Sylwia, dziewczyna Piotrka.
Później przyszłam do domu i on do mnie zadzwonił. Zdobyłam sie na odwagę i spytałam go, czy jego dziewczyna chodzi do ekonomika. Powiedział, że tak.
Miałam już kurcze wyrobioną kwestię co mu powiem, że nie chcę się wtrącać i chyba będzie lepiej, jeśli się zajmie Sylwią a nie mną. Ale mnie zaskoczył! Powiedział, że pokazał mnie Sylwii na fb i powiedziała, że mnie kojarzy ze szkoły. Cała złość mi przeszła. Na początku myślałam, ze działa "na dwa fronty", ale jak jej powiedział, to traktuje mnie jako koleżankę. I bardzo dobrze!!!!
Niby, że nie potrzebuję jakiegoś kolesia, niby wolę być singielką, ale jak mi moja przyjaciółka Gosia opowiada o tym, że jak to jest jej dobrze z Darkiem, mimo, że nie są parą, to aż mnie mdli i płakać mi sie chce.
Czuję się jakoś dziwnie...
Dzisiaj, przy wigilijnej kolacji, byłam za cicha. Siedziałam, zjadłam barszcz razem z mała siostrą, bo chciała jeść ze mną, później już nie chciałam nic, ale zjadłam, żeby nie było... No i po tym jak zjadłam, nic nie mówiłam, czułam w sobie pustkę.
Ojciec niby taki zatroskany, zapytał co mi jest. JA mu powiedziałam, że spać i sie chce.
Kurka! Skłamałam! A byłam u spowiedzi... Nie! Nie skłamałam, bo po części spać mi się chciało
Eh. Ale to wszystko mi sie sypie. Nie wiem, co mam myśleć o tym wszystkim... Tak bym chciała, żeby ktoś wymazał mi pamięć, albo żeby w końcu zaczęło mi się układać!
 

 
Dzień 19.

11.12.2014r.

Pamiętniku!

Dziś jest jakiś dziwny dzień. Wczoraj przyjechała do mnie babcia, by zostać dziś z moją siostrą. Spała u mnie w pokoju, więc ja spałam z mamą. Rano ojciec urządził awanturę... Nawet nie wiem o co dokładnie poszło, ale mam dosyć. Później pojechałam do miasta. Kupowałam buty. Schodziłam się jak głupia. Aż w końcu poszłam z mamą do sklepu z polskimi butami i tam znalazłam! Kosztowały 119zł. Ale są świetne! Dałam torebkę do naprawy, żeby mi zamek wstawili nowy. Kupiłam w poniedziałek nową torebkę do szkoły, a we wtorek mi się rozwaliła Masakra. No i jeszcze dzisiaj pojechałam do ortopedy. Okazało się, że będę miała operację. Muszą mi wyciąć tą kość operacyjnie. Totalna masakra. A operację będę miała dopiero 23 marca! 22 mam się stawić na oddziale i 23 operacja a 24 do domu. I kilka dni nie będę chodziła do szkoły, a później to o kulach... Nie wiem jakim sposobem, bo jeżdżę autobusem. Chyba, że ojciec będzie mnie woził, ale w to wątpię.
Gdy przyjechałam do domu, pooglądałam film i już na nim prawie zasypiałam. Później wyłączyłam komputer, weszłam pod ciepłą kołdrę i zaspałam. Niedawno się obudziłam...
Co do Piotrka, to staje się coraz bardziej śmielszy... Nie wiem co myśleć. On ma dziewczynę! ech, nie pytałam się o nią... Jestem za słaba.
 

 
Dzień 18.

08.12.2014r.

Drogi Pamiętniczku!

Na początku: w czwartek byłam u kardiologa, okazało się, ze mam nerwicę. Lekarz powiedział mi, żebym się nie denerwowała... No kurde sorki! Jak ja mam się nie denerwować?! W gabinecie znów zaczęło mnie boleć, bo się zdenerwowałam na gościa... Nie wytrzymałam i wyszłam z gabinetu! Ale to szczegół!
Myślałam, że moje życie już powoli się układa... No w sumie to tak minimalnymi kroczkami. Wczoraj zaprosił mnie na fb taki Piotrek. Przyjęłam, bo mamy kilku znajomych, to okej.. No i po kilku minutach, polajkował mi zdj i telefon do mnie dzwoni... Jakiś nieznany mi numer, odebrałam- nic. I tak jeszcze 2 razy. Za 4 razem to ja odebrałam i się nie odzywałam, w końcu on się odezwał...
Gadałam z nim wczoraj tak po pół godziny i wydaje sie całkiem, całkiem Okazało sie, że ma rodzinę w mojej miejscowości i ja jego rodzinę znam xd hehe... no i dzwonił do mnie wczoraj, obudził mnie, później z nim pisałam, w szkole też dzisiaj, teraz też z nim gadałam... Tylko najgorsze jest to, że on ma dziewczynę!!! Myślałam, ze może coś z nimi jest nie tak, chce z nią zerwać i dlatego do mnie pisze i wg, bo wczoraj wieczorem jak do mnie dzwonił to mówił do mnie tak miło i wg a w szkole zobaczyłam na fb jego zdjęcie i jego dziewczyny! wczoraj z nią był na lodowisku i dodał... -_- totalna załamka... Myślałam, że właśnie coś już między nimi nie teges, to okej, ale teraz nie chcę wchodzić w niego i jego dziewczynę. Korci mnie, żeby zapytać, czemu gada ze mną, a nie ze swoją dziewczyną, ale boję się, że mnie wyśmieje i pomyśli, że jestem zazdrosna. Nie! To tylko kolega... Nie chcę wchodzić między niego a jego dziewczynę, więc nie!
Zaczęłam ćwiczyć! Przez chyba 2 tygodnie straciłam około 3kg. A nie ćwiczę tak dużo... Jeżdżę na rowerku jakieś 10/15 minut, robię 15/30 brzuszków, no i czasem damskie pompki i męski, ale to tak rzadziej.
Dzisiaj mieliśmy robione badania w szkole. Stanęłam na wagę i okazało się, że ważę jeszcze mniej niż kilka dni temu W sumie to jestem z siebie dumna xd Ale też biorę tabletki, przed ćwiczeniami i to też chyba daje dużo. Oby tak dalej
  • awatar Wiki :3: @SummerKiss: no wiesz, facet może sobie coś innego pomyśleć, jak go zapytałam, dlaczego mnie zaprosił na fb to ten do mnie: "jak chcesz to mogę cię usunąć"... Ale spróbuję :) @Wytrwać w nadziei ♥: dziękuję :)
  • awatar SummerKiss: Zapytałabym tylko czy jego dziewczyna nie ma nic przeciwko- to nie oznaka zazdrości. :)
  • awatar Wytrwać w nadziei ♥: Świetna historia. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzień 17.

03.12.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Znów przechodzę załamanie... W sumie nie jest tak źle jak zawsze. Postanowiłam ćwiczyć! No i na razie dobrze mi idzie, już trochę schudłam... Jak dalej tak pójdzie, to może z 2kg w miesiąc schudnę!... Może... Okej...
Cóż.
Idą mikołajki! I święta! Nie cieszę sie z tego! Nie potrafię się cieszyć. W tamtym roku było znacznie lepiej niż w tym roku. Mi jest to już obojętne, czy te święta będą czy nie... Nie czuję po prostu tego klimatu, co zawsze o tej porze byłam happy, że święta i wg. Teraz już nie! W sumie sama nie wiem czemu? Może przez to, że nie czuję tego klimatu? Czego ja sie spodziewam... Ojciec to zwykły idiota, pije, zauważa mnie dopiero wtedy, gdy coś przeskrobię, lub jak zauważy jak się maluję, a tak, to dla niego nie istnieje... Ja nie mam na jakieś ciuchy, bo on musi mieć na piwo! Nie płacz, nie płacz! Jejku, czasem to chciałabym... Opuścić ten świat. Nie ma tu dla mnie miejsca! Czuję się samotna. Chciałabym mieć kogoś, nie być singlem, w sumie to niby nie jest źle, nie jestem zdana na kogoś tylko dla siebie, ale gdy przychodzi noc, lezę i ryczę w łóżku... Czuję się po prostu samotna.
Codziennie rano, idąc do szkoły, przyklejam sobie uśmiech na twarz i udaję, ze wszystko jest świetnie i wg wszystko jest pięknie! A tak nie jest!
Jutro jadę do kardiologa... Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie. Znów zaczyna mnie bolec klatka. Teraz poważnie się zastanawiam, czy nie mam nerwicy. To jest bardzo prawdopodobne, bo jak się zdenerwuję, zestresuje to właśnie mnie wtedy tak boli... Zobaczymy jutro!
A 11 grudnia jadę do ortopedy. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pochodzę sobie normalnie
Co do mikołajek... W szkole nic nie robimy, ja z Olką Z. robimy sobie po przyjacielsku, a w domu jak w domu, nic nie dostanę, chciałam żeby wifi, ruter kupili, ale jak zwykle nie mają kasy... Od kochanej babci dostałam 50 zł a resztę mają mi dołożyć, ale co to było, jak ojciec się dowiedział, ze chcę ruter kupić... Nie wiem, co zrobię jak babciuni zabraknie! Boże! Nie odbieraj mi drugiej najbliższej mi osoby! Jedną mi odebrałeś, nie odbieraj mi drugiej!
Tak bardzo bym chciała, żeby w końcu moje życie nabrało harmonii. Mam dość już tych wahań nastroju, tego przygnębienia. Mimo, że fizycznie czuje się wspaniale, psychicznie- umieram!
 

 
Dzień 16. Cd.

Eh... Już nie wiem, co o tym myśleć. Najpierw Dominika pisze mi, ze jest przystojny i wg, a gdy powiedziałam jej, że to o niego chodzi, to od razu, że on z kimś tam kręci, że on woli wysokie, szczupłe dziewczyny z dużymi piersiami! Nie wiem, co jej się stało. Nie wierzę w to jakoś. Nie wygląda mi na takiego... A może to pozory?! Może Miśka ma rację? A może, Wiki też jej powiedziała, że jej się Sebastian podoba i ona chce zniechęcić? Kurde jak zawsze wszystko się pieprzy! dlaczego zawsze sie tak nakręcam, a później cierpię?! Eh... Teraz to tak będzie głupio mi jechać autobusem, jak będzie Miśka i on... Kurcze no! Nie wiem, co mam o tym myśleć! Co robić?! Mam ochotę się rozryczeć... Wszystko mi nie wychodzi! Kamil już do mnie nie pisze, no w sumie to go olałam, bo miałam dość tego, że on się mną bawi, Paweł też nie pisze, ale zaczepia mnie na fb, czyli, ze nie jest wkurzony, ale ok. Robert, dzwoni czasem, ale kurcze, chciałabym w końcu się zakochać w kimś, kto będzie mnie kochał. Chcę, by jakiś facet pokochał mnie taką jaka jestem a nie za urodę, której nie mam. Jak ja zazdroszczę Paulinie! Ma tego swojego Konrada i jest szczęśliwa, a ja?! Cały czas się miotam z moimi uczuciami.
Czuję sie samotna. Chciałabym się komuś wypłakać.
Z Wiką niby gadam, ale to jest takie niby, niby... Z Miśką też gadam, no to okej, ale ona musi się uczyć i nie ma czasu się spotkać.
Gośka cos się do mnie nie odzywa, no ale jest okej...Ma swoje problemy z Baśką.
Olka to już kompletnie się do mnie nie odzywa, nie wiem, nie odbiera telefonu, jak dzwonię...
Paulina nie ma czasu bo, dom, szkołą, czasem Konrad, nauka, siostra i tak w kółko.
W szkole, to dziewczyny głównie nie mówią o swoich "miłościach" itd... A ja sie wyrywać nie będę.
Kurde! Niby mam tylu znajomych, a żadnego nie mam... Kurcze... Nie no zaraz się kurwa poryczę!
Nienawidzę tego jebanego życia, siebie, i tych jebanych facetów! Jejku! Po co ja mówiłam o Sebastianie, Miśce... Jaka jestem pojebana!
 

 
Dzień 16.

27.11.2014r.

Pamiętniczku!

Jestem beznadziejna! Kinga miała rację, za dużo się nakręcam... Los też płata mi figle! Wczoraj wracałam autobusem 15:20, no i siedziałam na ławce i czekałam. No i przyszła znajoma ze szkoły i usiadła koło mnie i zaczęłyśmy gadać. Ja sie patrzę, a Sebastian wychodzi zza rogu i tak chwilkę zwolnił kroku, popatrzył się na mnie, ja na niego, zobaczył, ze Danka ze mną siedzi i poszedł dalej. Kurcze, gdybym może siedziała sama... Teraz piszę z Miśką... Ona go zna.
Teraz to się śmieję, i nie wiem czemu... Dobrze, ona mówi, że to Sebastian... Ale ją wkręcam
Eh... Znów mam te wahania nastroju...
Ma rację... To Sebastian. Nie wiem czemu, nie gadałam z nim, jedynie co Miśka w autobusie i tyle, a jestem w nim zauroczona/zakochana... Nie wiem jak to określić.
Eh... Ona napisała: <bo jest przystojny i zabawny w chuj >! To prawda!!!! Tak bym chciała, żeby on czuł do mnie to, co ja do niego....
 

 
Dzień 15.

24.11.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Jeju! Od dwóch dni mam znów kontakt z takim Robertem... Znajomym z gry. Fajnie... Bynajmniej mam zajęcie i nie myślę o chłopaku dla siebie... Tzn. nie rozglądam się za facetami na ulicy hehe. Robert jest dużo starszy... Ma chyba 27/29 lat. Już nie pamiętam... Dawno ze sobą nie pisaliśmy to w sumie... Gadam z nim przez telefon On ma chyba z innej sieci, a dzwoni do mnie i gadamy dość, dość. Ale to tylko znajomy, taki przyjaciel jakby...
Wracając do rzeczywistości...
W piątek, jechałam w autobusie z Wiktorią, i Miśką, no i śmiałyśmy jak zwykle, gdy się spotkamy. No i stałyśmy, bo nie było miejsc siedzących. A przodem do mnie siedział taki chłopak, nie wiem, miał może 10/11 lat? Nie wiem ale był to dzieciak... Nie wiem, może pomyślał, że się do niego uśmiecham czy co... No i odwracam głowę w jego kierunku, no i się na niego popatrzyłam! Ludu! Hahahaha. Ten taka mina jakby chciał się na mnie rzucić i nie wiadomo co mi zrobić, zgwałcić czy co... hahah (głupota) i tak brwiami zamrugał, czy jak to się tam mówi... Ja tak głowę tylko odwróciłam, przytuliłam się do Wiki i zaczęłam się śmiać jak ta głupia. Ale myślałam, że zwymiotuję! Umarłam! Ale jeszcze żyje
No, no... No i jechałam tym autobusem, i jechała Miśka. Gadała z jakimś chłopakiem... Kojarzyłam go z widzenia. No i przedstawiła mnie i Wiktorię jemu. No i nazywa się Sebastian! W sobotę weszłam na fb i patrzę, a tam zaproszenie od niego. Przyjęłam no i okej... Jest całkiem całkiem...
A Miśka do mnie w piątek jak szłyśmy do szkoły, bo mamy swoje szkoły po drodze... No i ona do mnie "fajny no nie? prawda, ze fajny ten Sebastian". Powiedziała to tak jakby chciała mi powiedzieć: "Bierz się kobieto za niego!".
Jejku! Jakbym chciała, żeby on usiadł koło mnie w autobusie, albo podszedł do mnie na przystanku... Eh... Za dużo się nakręcam! A jeszcze się okaże, że ma mnie daleko w dupie, i że podoba mu się Wiktoria... -_- No byłoby... Ale między nami to by nic nie zmieniło... Eh, zobaczymy... Mam nadzieję, że będę w każdym bądź razie szczęśliwa... Ach, zakochać się ze wzajemnością... To by było coś!
 

 
Dzień 14.

18.11.2014r.

Pamiętniczku!

Jak na złość! Jakby tego było mało... Wszystko sie znów komplikuje.
Byłam wczoraj u lekarza, bo sie trochę rozchorowałam i postanowiłam mu powiedzieć o tych bólach w klatce piersiowej.
Osłuchał mnie, kazał mi wstrzymać oddech i wg... Powiedział, ze cos tam z zakładką, podkładką a nie wiem jak to sie tam nazywa, ze ona coś tak kołacze jakoś niepokojąco i skierował mnie do kardiologa. Termin mam dopiero na 4 grudnia!! I te jest czwartek! Znów nie będzie mnie na pracach... Babka znów wstawi mi -, już trzeciego i będę miała ocenę niżej! Jak na razie wychodzi mi 5 więc na semestr jakbym miała 4 to oj tam... Przeżyję
Ale kurcze! Właśnie teraz siedzę i kuruję się w domku chciałbym iść już do szkoły, ale jeszcze jutro zostaję. Dziś i wczoraj nie byłam na rehabilitacjach, jadę jutro, tzn ojciec mnie zawiezie .
Oglądałam przed chwilką mój serial. No i w nowym odcinku było tak, że kujonka, uważana za brzydką itd. umawia sie z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. Tzn. spotkali sie w sali muzycznej i koleś zaprosił ją na imprezę. Okazało sie, że inne 3 dziewczyny nie chciały do tego dopuścić. Ta "brzydula" na imprezie była szczęśliwa, później te 3 dziewczyny wszystko zrujnowały. Później dzięki przyjacielowi, "brzydula" uwierzyła w niewinność przystojniaka i się pocałowali! To było słodkie xd Ale to tylko film... Cóż... W sumie to zrobiło mi sie tak trochę smutno.
Dziś spałam dość długo, bo do 11. masakra! śniło mi sie coś fajnego, ale nie pamiętam co... pamiętam, ze cos fajnego Był tam jakiś chłopak, tyle pamiętam. Jeszcze rano pamiętałam cały sen, a teraz nie
  • awatar Wiki :3: @Don't wake me up: :)
  • awatar Don't wake me up: 4 grudzień to i tak bardzo szybko. Pamiętam jak ja dostałam skierowanie do kardiologa w październiku to okazało się że nie ma szans na wizyte w tym roku. Trzeba było iść prywatnie. Mam nadzieję że okaże się że wszystko z Tobą dobrze :) Co do szkoły to musisz jej powiedzieć że byłaś u lekarza i to specjalisty i pokazać jakieś zwolnienie wtedy moim zdaniem nie powinien czekać Cię żaden minus bo przecież dużego wpływu na termin wizyty nie miałaś. Ze snami tak bywa że mimo iż pamiętamy je rano, później zapominamy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień 13.

16.11.2014r.

Drogi Pamiętniczku!

W piątek, gdy szłam na autobus z rehabilitacji, na światłach spotkałam Rafała. Staliśmy na jednych i tych samych światłach! Nic się nie odzywałam, uniosłam głowę do góry i go olewałam. A ten głupkowato się uśmiechał! Co za chuj, że się tak wyrażę! Aktualnie nie piszę z żadnym chłopakiem, no okej pisałam w piątek z Piotrkiem, starym znajomym, ale to tak o tylko, "co tam u cb" i wg. A tak to nie i jestem szczęśliwa! Wczoraj mój ojciec kupił nowe autko Opel Astra 2. Wczoraj oczywiście mój wujek go prowadził, a mój ojciec jechał naszym starym. Na prostej mój wujek wyciągną na nim 160! Oczywiście mógłby więcej, ale było już ciemno, a dookoła były pola i często wyskakują tam sarny. Ach! Leciałam! hehe Gdy zajechaliśmy do gościa, który sprzedawał auto, padałam! Jego dom to istna willa! Nie wiedziałam, że w XXX (miasto) są takie wille. A jak weszłam do domu to zamurowało mnie! Ach! I te widoki! Nie wiedziałam, że XXX jest taki ładny! *.* No to dzisiejszy lans po xxx (wiosce, w której mieszkam) i po xxx (wiosce oddalonej od mojej o 6km) zaliczony! haha
 

 
Padłam jak to czytałam! Ale to prawda... ! No faceci, starać się
 

 
Dzień 12.

13.11.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Czuję nicość w sobie! Kompletną nicość! Zaczęło się układać, teraz już znowu się wszystko posypało...! Dzisiaj jestem w domu, bo nie pojechałam do arboretum z moją klasą bo nie mogę Jadę tylko o 13.05 na rehabilitacje. Jak mi się nie chce! Później wracam o 16.20, gdy jest już ciemno... W sumie, to nocą miasto jest piękne Wczoraj na rehabilitacjach, gdy czekałam na poczekalni, przyszedł taki chłopak. Miał 18/19 lat, bo przyszedł sam (a tam, gdy się jest pierwszy raz trzeba przyjść z rodzicem, bo musi on podpisać zgodę na samodzielne przychodzenie dziecka). No i on tam wypełnił ankietę, jak każdy... Nawet ja. Wymieniliśmy kilka spojrzeń. Gdy usiadł, nie wierzyłam własnym oczom! Z plecaka wyciągną książkę i zaczął czytać! Pomyślałam: "to niemożliwe! Jest to już gatunek na wyginięciu". Hehehe. Chłopak tak się zaczytał, że musieli wołać go kilka razy.
Kurcze... Okładka książki wydawała sie całkiem spoko, tylko szkoda, że nie widziałam tytułu. Ale normalnie mnie zamurowało! To był jedyny chłopak, którego widziałam z książką. Na pewno to nie była lektura, bo nie wczytywałby się tak bardzo, że świat dla niego nie istniał, gdy czytał. Po prostu, ach! Ciekawe, czy dzisiaj będzie. Hmm..
Jeśli chodzi o Kamila, to dałam sobie z nim spokój... Tzn napisał dzisiaj do mnie "Hej", ale ja mu odpisałam: "Co chcesz?". Wiem, ze to tak dziwnie, ale mam go dosyć... Najpierw do mnie pisze prawie 3 miesiące, później przestaje, później znowu pisze, później przestaje i teraz znowu pisze?! A mam go w głębokim poważaniu! Jak na razie nic mi nie odpisał...
W niedzielę napisał do mnie jakiś Dawid. Kolega mojego kuzyna... Mam dość jego znajomych... Pisaliśmy przez chwilę, ale już nie piszemy, w sumie to nawet dobrze, bo mam dość chłopaków! Dlaczego ja nie mogę trafić na jakiegoś porządnego faceta, który nie pije, nie patrzy na wygląd, nie pali, traktowałby mnie z szacunkiem i przede wszystkim, kochałby mnie taką jaka jestem! Czy ja tak dużo wymagam?! Okej... To było pytanie retoryczne! Takich facetów nie ma!
Wczoraj, gdy wracałam z rehabilitacji, jechałam z koleżanką w autobusie. Powiedziała mi, że Misia, moja przyjaciółka , gdy rano do szkoły jechała, była cała blada, później chyba jakoś zesłabła i tyle się dowiedziałam. Później napisałam do niej i napisała mi, że ma iść do szpitala, ale nie pójdzie! Zaczęłam jej tam pisać, że ona jest głupia, że jak śpi tylko 3/4 godziny w nocy to daleko nie zajdzie, że wiem, ze chce coś zdobyć, być lekarzem i się uczy dużo, ale takim kosztem nic nie zdobędzie. Powiedziałam jej, że nie chcę stracić mojej najlepszej przyjaciółki i nie chcę jej odwiedzać za 3 lata na cmentarzu! Ona jest nienormalna!
 

 
Otóż to...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień 11.

08.11.2014r.

Drogi Pamiętniczku!

Nie wiem co się ze mną dzieje... Od pewnego czasu co kilka, dni/tygodni (to zależy) bardzo bolą mnie płuca i prawa pierś... Dziwnie mi o tym pisać, ale cóż... Tak jest. Dziś znów mnie boli! Już nie mogę wytrzymać...! Nie wiem, co z tym zrobić, czy powiedzieć rodzicom i iść do lekarza, czy samemu się do niego wybrać, albo czekać aż mi to przejdzie. Nie chce już martwić mamy, bo ojca to nie interesuje, bo jak na razie jest tego za dużo... Mam łuszczycę głowy, niewyleczalną, genetyczną chorobę, którą mam już prawie 4 lata i która teraz nie zalecza mi się wcale... Do tego mam jeszcze martwicę kości łódkowatej... A nie wiem, co te bóle w klatce oznaczają. Jeszcze na wakacjach bolało mnie serce, ale myślałam, że to z tego gorąca itd, ale teraz?! Nie wiem co to jest...! Już nie wiem, co mam robić, boję się. Właśnie piszę a łzy płyną mi po policzkach... Oglądałam przed chwilę "Gwiazd naszych wina"... To mówi samo za siebie. Nieziemski, wspaniały, wzruszający film! Mnie chyba nikt tak nie pokocha jak tą dziewczynę! Eh...
 

 
Dzień 11.

07.11.2014r.

Pamiętniczku!

Eh... Już sama nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć... Tzn o Kamilu. Napisał do mnie, kiedy będę u Olki Z. Odpisałam mu, że nie wiem i czemu pyta, a ten odpisał, że wpadłby do XXX (miejscowości, gdzie mieszka Olka). No okej nie mam nic przeciwko temu by się z nim nie spotkać, może teraz nie spanikuję! Olka mi tak łatwo nie odpuści, hehe Kochana ona
Nie wiem, mam wrażenie, że Kamil piszę ze mną od niechcenia... Nie mam nic przeciwko temu, by sie z nim spotkać, ale boję sie, że jak mnie zobaczy ucieknie z piskie xd hehe no no, może nie ucieknie, ale przestanie ze mną pisać i wg, bo nie jestem taka ładna, ani szczupła. Eh... Dlaczego nie mogę spotkać takiego chłopaka, jakiego ma Olka?! Ale jak się mówi, raz sie żyje!
Kinga, moja przyjaciółka z koloni, mieszka jakąś 1 godz. ode mnie, mówi, że jestem w nim zakochana na maksa! Spytałam po czym ona to poznaje... Odpisała mi "widać to po twoim sposobie pisania o nim". Jejku! Nie jestem w nim zakochana, bo jak można być w kimś zakochanym w kimś, kogo się nie widziało na oczy?! Mi po prostu zależy na nim, a to co innego! Jejku, jutro sobota i długi weekend! Ciekawe czy się Kamil odezwie przez ten czas do mnie, bo jak pisaliśmy normalnie przedtem to w soboty nie pisał, dopiero późnym wieczorem, a w niedziele to tak po południu! Eh... Korci mnie, by spytać się jego, dlaczego napisał do mnie, skoro wybrał Karolinę... Jestem już do tego stopnia zdesperowana, by się jego zapytać... Wystarczy tylko wejść na "wiadomości", "Kamil", napisać wiadomość i kliknąć "wyślij"! Poczekam jeszcze trochę, a jeśli mi to nie przejdzie to sie go zapytam... Znowu mam te głupie wahania nastroju!!! Masakra!
 

 
Dzień 10.

06.11.2014r.

Drogi Pamiętniku!

No nie do wiary! Szok! Kamil do mnie napisał! Na początku szlag mnie trafiał i wyłam jak głupia, bo ledwo co o nim zapomniałam, a on znowu do mnie pisze! Miałam z nim nie pisać, ale zadzwoniłam do Olki Z., przyjaciółki Ona kazała mi podać numer do Kamila. Na początku byłam przeciwna, ale później już jak drugi raz zadzwoniła do mnie, jakoś mi przeszło i postanowiłam, ze podam jej jego numer. No i gadała z nim, a ja to słyszałam! Kłamca!! Mówił, że nie pije piwa, że przestał, a jak Olka sie go spytała, co robi, to powiedział, że siedzi u koleżanki i pije piwo! No dobra... Nie zraża mnie to już jakoś. Pytała, czy on ze mną pisze, powiedział, że tak, a jak ona mu powiedziała, że ja jestem jej przyjaciółką, zawiesił się!! Hahaha. Myślałam, że wybuchnę śmiechem, ale jednak wytrzymałam! Moja siostra tak wpada i myślałam, że się wyda, ale jakoś ją uspokoiłam Olka jest the best! Jak ja ją kocham...!!! Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie Tylko się tak zastanawiam, czemu on do mnie napisał, co nie udało mu się z tą całą Karoliną?! Eh... Zobaczymy.
  • awatar Wiki :3: @ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !:ja teeeż! :) Mam nadzieję, ze sie ułoży wszystko @flydream69: oczywiście :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: moja koleżanka ma podobną sytuacje, chłopak jej pisze że nie pije wgl a do mojego dzwoni czy wyjdzie na piwo xD kłamcy! :/ No zobaczymy co wyjdzie aż sama jestem ciekawa :p
  • awatar flydream69: Zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzień 9.

05.11.2014r.

Pamiętniku!

Wczoraj pogodziłam sie w końcu z Wiktorią. Po 2 latach nie odzywania się do siebie, zagadałam no i była wczoraj u mnie i było wszystko okej Powoli mi się układa... Najpierw pogodziłam się z Pauliną, potem Wiktor do mnie zagadał, następnie Olka do mnie zadzwoniła i teraz Wiktoria. Ale nie czuję sie szczęśliwa. Gdy wczoraj rozmawiałam z Wiktorią, o jej koledze, prawie chłopaku, który zginą w wypadku samochodowym, przypomniał mi sie Kamil. Wciąż za nim tęsknię. Niby, ze nie widziałam sie z nim, ale brakuje mi tego, że potrafił mnie rozśmieszyć i wg... Eh. Olka mówiła mi, że napisze do mnie, że on nie wytrzyma z tą całą Karoliną i wg... Ja w to wątpię! Już prawie tydzień nie pisze, wiec już nie napisze... Życzę mu szczęścia! Niech bynajmniej jemu się poszczęści, bo ja szczęścia nie mam
 

 
Dzień 8.

02.11.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Wszystko się posypało! Dlaczegooooo?! Eh... Rafał okazał się kompletnym idiotą, chciał być ze mną tylko dla jaj! No tak, to było zbyt piękne... Ale nie mam mu tego za złe, bo sama niechętnie z nim pisałam! On jest starszy o 7 lat ode mnie! Okej, ten rozdział. Kamil od czwartku nic nie pisze, czyli chodziło o mnie. Kolejna wtopa, gdybym mu napisała, że nie spotkam się z Rafałem na drugi tydzień, kto wie, może by dalej ze mną pisał... Jaka ja jestem głupia! Dałam odejść chłopakowi, na którym mi zależało. Hmm... W sumie to odejść to złe słowo, cóż, nawet się z nim nie widziałam! Ale już mi jakoś przeszła ta "tęsknota". Został jeszcze Paweł. Ale do niego kompletnie nic nie czuję, nic! Piszę z nim jako z kolegą, też go nie widziałam. Olka T. dobrze go zna i radziła mi, żebym z nim nie pisała, ale ja jej nie słucham, jak zawsze. Kończę już z zakochiwaniem się w facetach! Nie ma już chłopców, którzy patrzą na charakter a nie na wygląd! Jeju! Olka Z. ma szczęście! Ma kochającego chłopaka, który nie patrzy na wygląd i są ze sobą szczęśliwi. Mikołaj to nawet w ogień za nią skoczy. Też bym chciała kiedyś doświadczyć tego, co Olka Z. ale to nie możliwe! Na dworcu często widuję dziewczynę dużo grubszą ode mnie, która ma chłopaka. I co?! Ona sobie znalazła a ja nie?! Eh... Dramatyzuję! Przecież powiedziałam, że kończę z zakochiwaniem się!!!
Dobra, to teraz z innej beczki. Od piątku jestem u mojej kochanej babciuni. W końcu wyrwałam się z domu i nie muszę oglądać jak ojciec przychodzi do domu najebany w trupa. Ale dzisiaj się to skończy, wracam do domu. Ale zanim zadzwonię po ojca, po obiedzie idę do Gosi! W końcu się z nią zobaczę. Wczoraj widziałyśmy się tylko chwilę jak wychodziłam z cmentarza. A dzisiaj się umówiłyśmy, wypłaczę się jej w sweterek hehe No i wieczorkiem idziemy na cmentarz. Miałam iść wczoraj, ale za późno się zorientowałam, a babcia o 20 bała się, żebym ja szła. Tylko, żebym się tam nie rozkleiła. Może najpierw pójdę sama?! Eh... Jak stanę nad grobem dziadzia na pewno się rozryczę! Przypomni mi się dzieciństwo, jak to zaspałam dziadkowi jak mnie niósł jak to się mówi "na barana" do piekarni, przypomni mi się jego pogrzeb, jak ja ryczałam, a kuzyn i kuzynka szli za rączkę i podskakiwali (mieliśmy około 5/6 lat). Przypomni mi się również, jak od dziadzia dostałam hulajnogę na mikołajki i mimo, że ojciec nie pozwolił mi wyjść na pole i pojeździć (na śniegu), to dziadek mnie wziął, ubrał i poszedł ze mną. Byłam wtedy taka szczęśliwa. Gdy będę tam stała, wrócą wszystkie troski, ludzie, którzy mnie skrzywdzili, ojciec, rodzina, która mnie nie na widzi... Jestem w rodzinie czarną owcą! Rozryczę się z powodu łuszczycy (niewyleczalnej choroby) i martwicy, którą w czwartek zdiagnozował u mnie ortopeda. Powrócą wspomnienia ze szkoły, jak mi dokuczali, jaką mam przez nich zjebaną psychikę! Powróci wszystko! Pójdę jeszcze na grób moich niepoznanych przeze mnie sióstr.
Okej, bo się rozpłakałam hehe.
Dzisiaj dowiedziałam się, że kuzyn też miał martwicę pięty. Tzn ja mam martwicę kości, to co innego. No i ciotka poszła z nim od razu do lekarza, miał rehabilitację dość długo i jest okej. A u mnie?! Skąd mam wiedzieć kiedy ja miałam to cholerne złamanie?! Jak ja tego nie czułam. Rok temu miałam skręcenie tej nogi co miałam złamaną no i nie dali mi w szpitalu usztywnienia itd. Byłam kilka tygodni temu u innego ortopedy, gdy mu powiedziałam, że miałam złamaną nogę, ale nie wiem kiedy, popatrzył na mnie na jakąś idiotkę, dałam mu zdjęcia z wizyty jakieś 2 lata u chirurga-naczyniowca i zdjęcie ze skręcenia i powiedział mi, że nic się nie da z tym zrobić! A gdy pojechałam w czwartek i dowiedziałam się, że to martwica, osłupiałam! No bo niby jak to możliwe. Ciotka powiedziała do mnie, że jedne zabiegi mi nie pomogą, no ale co kurde będę miała rehabilitację kilka lat i co?! Danielowi nie groziła operacja a mi tak! Nawet nie wiem ile lat chodziłam z tym złamaniem gdybym jakieś 3/4 lata temu nie kupiła sobie takich butów na koturnie to bym nic nie zauważyła, że mi noga puchnie, a tak to ciotka mi to tak powiedziała, a babcia jak to babcia już do mamy, żebym jechała do lekarza no i ok. Gdyby nie babcia, to może za jakieś 2 lata nie miałabym nogi. A ja się dziwiłam, co to są za fioletowe plamy (jakby siniaki) na stopie. Teraz to się wyjaśniło! Nie wiem, czy mi te rehabilitacje pomogą... Cały czas się tym martwię!
  • awatar Wiki :3: @Pearlita: Tak... Każdy to mówi, ale ja tak jakoś mam dosyć tego czekania, ale chyba będę musiała się z tym pogodzić :D
  • awatar Pearlita: Perypetie sercowe kiedyś się skończą, gdy spotkasz tego właściwego chłopaka. Wtedy wszystko stanie się jasne samo z siebie :)
  • awatar Wiki :3: @Juanita & Ivona: Tak, dobrze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzień 7.

30.10.2014r.

Pamiętniku!

Nie wiem już co mam myśleć o tym wszystkim... Rafała olałam, żeby Kamila nie krzywdzić i jeszcze Paweł... Z tym Pawłem wątpię czy coś będzie. Okej, a co do Kamila, to wczoraj napisał mi, że też ma dylemat, którą dziewczynę ma wybrać i ma do wyboru jakąś Karolinę i Paulinę. Nie wiem czy chodziło o mnie... Ale koleżanki mówią tzn przyjaciółki, ze to bardzo prawdopodobne. No i Kamil napisał, że jutro (czyli dzisiaj) napisze mi, kogo wybrał. No i napisał, napisał, że wybrał Karolinę... Spytałam dlaczego, to odpisał mi, ze ona jest bardziej ogarnięta! Jejku! Dobrze, by było, jakby nie chodziło to o mnie... Ale pisał jeszcze ze mną dzisiaj, tylko teraz nie pisze. Może jednak chodziło mu o mnie?! Już nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć... A jeszcze na dodatek dzisiaj byłam u ortopedy. Podejrzewał u mnie martwice kości łódkowatej, kazał mi zrobić jeszcze zdjęcie i okazało się, że tkanki (obok tej kości) są jakoś tam w małym stopniu... Hmm... Nie żywe jak to on określił. Dał mi skierowanie na rehabilitacje, a jeśli to mi nie pomoże to idę na stół.
  • awatar Wiki :3: @Juanita & Ivona: Ja też mam taką nadzieję :)
  • awatar Juanita & Ivona: Kurczę, faktycznie strasznie to skomplikowane. :/ Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. I rehabilitacja pomoże. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień 6.

26.10.2014r.

Pamiętniku!

Już myślałam, że moje życie zaczyna się układać. Wczoraj napisał do mnie chłopak, taki Rafał, kolega mojego kuzyna. W czwartek gdy wyszłam z apteki, szłam na przystanek, bo miałam nadzieję, ze jeszcze zdążę na wcześniejszy autobus, a tu proszę idzie Daniel z Rafałem. To zaczęłam z nimi gadać. Kuzyn przedstawił mnie Rafałowi itd. W czwartek jak z nim gadałam, jakoś mnie tak nie zauroczył, może dlatego, że gadałam z Danielem i wg. A wchodzę wczoraj na fb i wiadomość od niego. Napisał mi, że mu się spodobałam i wg. No i wtedy coś mnie tak jakoś dziwnie wzięło, ale spodobał mi się. Tzn jest nawet całkiem przystojny hehe . Ale ma 23 lata!!!! Jest o 7 lat starszy, a nie wygląda! Gdyby moi rodzice się dowiedzieli, że chodzę z kimś kto ma 23 lata to chyba by mnie poćwiartowali. Okej, wróćmy do rozmowy. Miałam się z nim dzisiaj zobaczyć, na koncercie w galerii, ale jednak powiedział, że nie da rady. W sumie to się nawet ucieszyłam, bo się trochę bałam tego spotkania. Tamto w czwartek to było na spontanie! Wg nie przypuszczałam, że takie coś wyjdzie. Paula jak się dowie to mnie tam żywcem ukatrupi! Okej, idę się zbierać na koncert. A tak wg to, co do Kamila to się z nim nie widziałam, okłamał mnie i nie wiem co z tego wyniknie. Zobaczę...
 

 
Dzień 5.

18.10.2014r.

Drogi Pamiętniczku!

Umieram w męczarniach! Dosłownie umieram! Tak mnie brzuch boli, a nie mam już NOSPY! Konam! Eh... Może wytrzymam. Jestem makabrycznie zmęczona. Nie spałam przez całą noc, bo zadręczałam się tym, co wczoraj odkryłam w sprawie Kamila. On mnie cały czas oszukiwał! Mówił, że jedzie do domu i wg., ale nie! Co się okazało to szlajał się po galerii!!! W nocy nawet ryczałam... Bo obwiniałam się, ze na wakacjach tak go potraktowałam, ale on nie jest lepszy! I jeszcze ten opis do zdj!!! Tak się wypierał, że już nie pije itd.! Jaka ja jestem naiwna!! Teraz to się zastanawiam, czy on specjalnie do mnie nie napisał, by się zemścić... I to jeszcze nie wiem czy ta dziewczyna o tym wie... Jeśli tak to jestem już skończona. Ależ ja jestem naiwna.
Dziś od rana nie napisał ni, jak zawsze w soboty, bo ma niby jakąś robotę (o ile to prawda). No okej wierzyłam mu, ale teraz to nie wiem, czy to co pisze to prawda...
Postanowiłam, że nie będę do niego pisała w poniedziałek. Bo nie wiem czy dzisiaj i jutro coś napisze. A jeśli tak, to będę się starała jakoś z nim pisać. Ale mój plan odpalę dopiero w poniedziałek. A może jestem przewrażliwiona? Nie! Zobaczę jak to się wszystko potoczy.
A tak już innej beczki, to weszłam niedawno na fb no i patrzę, a tu zaproszenie od jakiegoś Patryka. Mamy 3 wspólnych znajomych, w tym Olkę. Muszę się spytać jej, co to za koleś. No zaakceptowałam, no i już klikam na zaczepki, a tu proszę od razu mnie zaczepił i taka jak to niektórzy mówią "wojna na zaczepki". No i napisał do mnie "hej", odpisałam mu "cześć?" no i tyle! Nie ma go już na fb. Może później napisze, ale nie liczę na to. Jejku mam już dość facetów jak na razie. Gdy chcę mieć święty spokój, jest ich multum, a jak chcę to nikogo nie ma, albo sami idioci. Paulina jak z nią gadałam, powiedziała, że miłość przychodzi w takim momencie, gdy przestaniemy jej szukać. Ona tak znalazła. Ale ja mam pecha do facetów! Kiedy już jakiś facet jest, to albo idiota, albo nie okazuje uczuć, albo chce być niezależny! No błagam!
 

 
Dzień 4.

17.10.2014r.

Pamiętniku!

Długo nie pisałam! Nie miałam zbytnio czasu i humoru... W pewnym czasie zaczęło mi się wszystko powoli układać! Pewnego dnia na fb napisała moja była przyjaciółka, która nie odzywała się do mnie dobre pół roku, później gadałyśmy przez telefon. Chciała się dowiedzieć, czemu zerwałam z Bartkiem (jeszcze na wakacjach). Nawet nie powiedziała dlaczego zadzwoniła i dlaczego nie odzywała się tak długo... A mi się z nią tak dobrze gadało, ze nie chciałam poruszać ego tematu.
Następnie w końcu Olka dała jakieś oznaki życia. Zadzwoniła do mnie i przeprosiła mnie, że nie odpowiadała na sms'y i nie odbierała telefonu, ale rodzice zabrali jej telefon. No okej.
Nawet z Kamilem dogadywałam się dobrze, nawet bardzo dobrze, miałam wrażenie jakby chciał się spotkać i tak mi dał to do zrozumienia, ale ja jak zwykle ciągnęłam ten temat. Niech się konkretnie określi, a nie zmienia tematy! W końcu to on jest facetem a nie ja!
Było okej, ale do czasu.
Od jakichś dwóch tygodni się pogarsza.
Paulina nie odbiera ode mnie telefonów, Olka tak samo, a jeśli odbierze to jest z Mikołajem i nie może gadać!
Nie dogaduję się zbytnio z ojcem, ale nie mam ochoty o tym pisać. Po prostu nie możne zrozumieć tego, że mam już 16 lat a nie 6!
Z Kamilem wciąż jestem na etapie pisania sms'ów! To mnie już denerwuje! Ale gdyby zaproponował mi jednoznacznie spotkanie to nie wiem czy znowu bym coś nie odstawiła, tak jak tamtym razem go olałam. Ale mój stosunek do niego zmienił się dzisiaj i to tak drastycznie! Nie wiem czy mogę mu dalej ufać...
A więc weszłam dziś na Kamila profil na fb i chciałam coś zobaczyć. No i zobaczyłam! Ale nie to co chciałam. Zobaczyłam zdjęcia, na których jest on, jakaś blondi i jeszcze taka dziewczyna z mojej szkoły, do której nic nie mam ale od samego początku wydawała mi się dziwna. I od pewnego czasu w szkole patrzy się dziwnie na mnie jakby chciała mnie zabić wzrokiem! A jeszcze co najfajniejsze to chodzi do klasy z moim byłym i razem gadają! Nie wiem co o tym myśleć! Jeśli Kamil powiedział jej o mnie, że z nim piszę, a ta powiedziała o tym Bartkowi (i jeśli Kamil powiedział o czym piszemy, a były tam wzmianki na temat mojego byłego, ale tylko tyle, że to idiota) to jestem ugotowana! Po prostu już nie wiem co mam o tym myśleć. Albo jestem przewrażliwiona. Ale nie! Chyba nie... Nie wiem już sama... Pogubiłam się. Korci mnie, by do niego napisać i spytać się o co chodzi. No okej, niech się z nią koleguje, ale niech nie mówi jej o mnie! Mam za mało problemów?!
A jeszcze wczoraj architektura byliśmy na takiej wycieczce, gdy wchodziliśmy na górę moje koleżanki szły razem a mianowicie Samanta z Angeliką, a Olka z Moniką, którą nie za bardzo lubię... A ja szłam na samym końcu i gadałam z panią, bo co miałam robić?! Później gdy doszliśmy na górę, Samanta i Angelika nie zatrzymywały się i szły na Kopiec, a gdy weszły to tylko Sami napisała do mnie gdzie ja jestem, i takie tam.
Gdy schodziliśmy one też szły pierwsze i razem, później Olka dołączyła do Angeliki i Samanty, po tym jak podeszła do mnie by pożyczyć kasę, a ja jej nie pożyczyłam bo musiałam iść bułki kupić. Miałam jedynie na te BUŁKI!!!!!! I ona dobrze o tym wiedziała! Ale nie... Obraziła się na mnie i pognała do dziewczyn. Najwidoczniej dobrze się bawiły tam beze mnie. Nie wiem... Angelika odkąd wróciła z Anglii, zachowuje się dziwnie. Ciągle po mnie jeździ, obraża mnie... No okej nie traktowałam tego na poważnie, ale zaczęłam bo do nikogo innego się tak nie odnosi tylko do mnie! Ja tam chyba nie pasuję! Nie pasuje nigdzie! Łudziłam się, że znalazłam swoje miejsce, ze mam jakieś koleżanki! Ale nie... Już naprawdę nie wiem, co mam robić! Dziś nawet nie poszłam do szkoły, pod pretekstem choroby. Tzn jestem trochę przeziębiona, ale nie aż tak... Miałam dzisiaj kilka sprawdzianów, ale nie o to mi chodziło. Poszłabym na nie, bo się uczyłam. Ale chodziło mi o dziewczyny! Jakoś nie miałam ochoty ich dzisiaj widzieć. Nie wiem obwiniam się za to, że one mnie tak wczoraj potraktowały. Eh... Już nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Było dobrze, ale się zjebało! Taka prawda! Już "po prostu nie wierzę w żadną kurwa przyjaźń"! Zobaczę co przyniosą kolejne dni.
 

 
Dzień 3.

25.09.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Dziś byliśmy w kinie z klasą na filmie "Miasto 44". Poryczałam się! Jutro Angelika jedzie do brata za granice... No i będą nuuudy! Ale mam jeszcze Samantę i Olkę. Jutro mam pisać kartkówkę z niemieckiego, której się bardzo boję, i do której uczyłam się przez tydzień! Głowa mi chyba zaraz eksploduje. Jutro mam też pytanie z chemii i edb! Muszę wziąć np z tych przedmiotów. Nie ma szans bym na jutro nauczyła się wszystkich stopni wojskowych! Sorry! Jesteśmy na architekturze, a nie na wojskowym profilu, żeby na edb uczyć się stopni wojskowych! Inne szkoły zaczynają od pierwszej pomocy! I o stopniach nic nie słyszeli... MASAKRA!
Jeśli chodzi o Kamila to mnie dziś rozwalił! Z każdym dniem zaczynam go coraz bardziej lubić. Hahaha.
Tak jak mówiłam, byłam dziś w kinie. Po skończonym seansie napisałam do niego, że już mogę pisać. To on się pytał jak było i wg i, że chce się dowiedzieć coś o tym filmie. To ja mu napisałam, że jest to film o wojnie i o miłości itd. To ten napisał mi, że lubi takie sceny. Ja nie za bardzo wiedziałam o jakie mu sceny chodziło, to go o to zapytałam. Odpowiedział: "romantyczne"! Ten sms to mnie rozwalił! Nigdy nie sądziłam, że taki chłopak jak on (przypominam, że znam go tylko z pisania sms'ów i opowieści przyjaciółki, a raczej byłej, chyba....), będzie mi pisał, ze lubi sceny romantyczne w filmach. To było takie słodkie! hahaha. Wiem, nie znam gościa a uważam, ze jest słodki! Jestem idiotką!
  • awatar Juanita & Ivona: Aaaa, bo to jest wymyślony pamiętnik. :D Trzeba było zacząć czytać od początku. Oj ja nierozgarnięta. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzień 2.

24.09.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Dziś w szkole było zwyczajnie! Bez większych emocji. Na pierwszej lekcji, którą była informatyka, nie robiłyśmy nic, oprócz gadania między sobą. Po informatyce, Samanta, Olka i Angelika poszły na badania, na których ja byłam wczoraj. Przez następne 3 lekcje siedziałam z Kamilą, ale to nie było to. Nic się nie działo! Kompletne nudy. Gdyby nie pisanie z Kamilem, zaspałabym.
Co do Kamila, to nie potrzebnie się martwiłam. Koło 21.00 zadzwonił do mnie i wytłumaczył, że był na jakimś tam zjeździe i zapomniał telefonu z domu. Uspokoiłam się, bo bałam się, że znowu wdał się w jakąś bójkę, albo się na mnie obraził. Uff...
Dziś mnie troszkę wkurzył. Ma do mnie jakieś wonty, że mu nie odpisuję, a sam nie jest lepszy... Nie wiem, co mam o tym myśleć, Nie widzieliśmy się jeszcze, a wydaje mi się, ze jest zazdrosny. Trochę się z nim posprzeczałam, wyciszyłam telefon, odłożyłam go pod poduszki, by nie widzieć wyświetlacza i piszę. Eh... chyba się skuszę by zobaczyć na sms'y.
No teraz to dzwoni do mnie, wysyła mi sms'y z przeprosinami... Chyba mu wybaczę. Nie potrafię się na niego długo gniewać. Cóż...
Dziś po szkole poszłam do mamy do pracy w pralni chemicznej. Jest krawcową. Miałam jeszcze czas do autobusu i stwierdziłam, że nie będę marzła na dworcu przez 45 minut.
Po kilku minutach siedzenia bezczynnie na czterech literach, jedna pani poprosiła mnie o pomoc z poukładaniem mulin odpowiednio na wieszaczki. Nie miałam co robić to poszłam jej pomóc. Tak się tam wczułam w robotę, że przegapiłam czas na autobus i pojechałam do domu o 14.10.
W pralni stałam za ladą i układałam, gdy przyszedł chłopak. Istne ciacho! Raczej po 18-stce, bo miał swoje auto. Odwróciłam się w jego stronę, by zabrać mulinę z lady, a ten zapytał się mnie (mimo, że było tam kilka pracownic), czy majmy sznurówki. Hahahaaaaaa! Myślałam, że tam padnę. Ja w ogóle nie wiem o co chodzi, byłam zmieszana, powiedziałam mu, że tu nie pracuję i żeby pytał innej pani. Później okazało się, że sznurówki wisiały tuż za mną! Nie no wiocha na całego! hahaha. A gdy wychodził, spojrzał mi głęboko w oczy i uśmiechną się do mnie. Eh... o czym ja tu mówię. Przecież piszę z Kamilem i coraz bardziej mi na nim zależy! Ale mam już dosyć tej niewiedzy, jak on wygląda, widziałam tylko jego zdjęcie na fb. Nic więcej! Nie wiem, czy zaproponować mu spotkanie, czy czekać aż kiedyś się zobaczymy. Bo gdy tylko mam zamiar się z nim spotkać w weekend, musi nam coś przeszkodzić. A to on nie mógł bo coś tam robił, a to ja nie mogłam bo coś tam robiła, a to znowu pogoda się popsuła... Istna masakra.
  • awatar Wiki :3: @Karo, Corny i Bunny ;)dzięki ;): @Paula ;33333: No wiesz, bywa.
  • awatar Karo, Corny i Bunny ;): bardzo fajne (。◕‿‿◕。)
  • awatar Paula ;33333: Ciekawy blog i ciekawe wpisy te z pamiętnika :) Inne też... Cóż, szkoda, że nie piszesz dalszego ciągu opowiadania, ale ten cały pamiętnik, też wydaje się być ciekawy :) Pozdrawiam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No to będę pisała


Dzień 1.

23.09.2014r.

Drogi Pamiętniku!

Już prawie miesiąc chodzę do nowej szkoły. Jest dobrze. Nie narzekam. Już 2-go dnia zaprzyjaźniłam się z Olką, później z Angeliką i Samantą.
Architektura z drugą grupą ma troszkę na pieńku. Na handlowca chodzą takie lalunie, co to nie one i wg. Architektura jest w miarę ogarnięta hehe.
Dziś 8 osób, w tym ja szło na badania. Było śmiesznie, ale też poważnie. To była nasza szczera rozmowa z dziewczynami z naszej grupy. Dwie dziewczyny, które uważałam za lalunie okazały się bardzo miłe.
A tak odchodząc od szkoły, to Kamil do mnie cały dzień nie pisze, nie wiem co się z nim dzieje. Piszemy już miesiąc+ przez całe wakacje z przerwą... Eh długa historia, a mianowicie. Zaprosił mnie na fb, zaczęliśmy pisać, później mój kuzyn dał mu mój numer, pisaliśmy codziennie, gadaliśmy, mieliśmy się spotkać, a ja przechodziłam wtedy trudny okres, a mianowicie zerwałam z chłopakiem, każdy mnie olewał, miałam dziwne wahania nastroju i odmówiłam, powiedziałam, że nic z tego nie będzie... Byłam głupia. Po tym, napisał do mnie kilka sms'ów co tam i wg i przestał. Resztę wakacji z nim nie pisałam... 31 sierpnia napisał do mnie. Zdziwiło mnie to, bo rzadko kiedy chłopak pisze do dziewczyny, która go olała i dała mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. Gdy napisał myślałam, że to takie jednorazowe. Ale się myliłam. Od tego czasu piszemy i piszemy, ale nie gadamy. Nie wiem, może ma mi za złe, że go olałam, no w sumie to się nie dziwię na jego miejscu też bym była na siebie zła. No ale w sumie to piszemy i piszemy... Ale ja jestem bardzo cierpliwa i chyba coraz bardziej go lubię. Heh. To trochę dziwne, nie widziałam go, a mam wrażenie, że mogę mu powiedzieć wszystko (no prawie wszystko).
Wróćmy, pamiętniczku do tego, że nie pisze. To on zawsze się o mnie martwił, jak nie odpisywałam mu na sms'a, którego dostałam 5 minut wcześniej. A teraz ja się martwię. Nie wiem, co się dzieje, może się obraził, ale nie miał za co. Nie pokłóciliśmy się, ani nic. Eh... zobaczymy.

Na dziś to jest już tyle, pamiętniczku. Papa


 

 
No hejka! Baaaaardzo dawno mnie tu nie było... Cóż, bywa Ale teraz już jestem i mam pewien pomysł na opowiadanie, a mianowicie będę pisała tak jakby kartki z pamiętnika pewnej bohaterki Nie wiem, czy mi to wyjdzie, bo nigdy tak nie pisałam, ale może....

Hmm... To tak na wprowadzenie. Zacznę może od pisania od września... To "bohaterka" będzie się nazywać Paulina, ma 16 lat, chodzi do technikum na profil architektura krajobrazu, nie jest piękna, szczupła, ale też nie należy do osób grubych. Jest miła, pomocna, czasem leniwa, lubi siatkówkę, lecz nie ma możliwości pokazania swoich umiejętności, jeździ na rolkach. Ma młodszą siostrę Wikę, która chodzi do zerówki. Lubi rysować. Po zerwaniu ze swoim chłopakiem, piszę z takim jednym Kamilem. Jej życie nie jest zbytnio kolorowe. W szkole jest radosna, pogodna, świetnie się bawi na lekcjach, gdy poszła do technikum, stała się bardziej wygadana itd. Ma koleżanki: Olkę, Angelikę, Samantę, z którymi chodzi na jeden kierunek. W szkole architektura jest łączona z handlowcem. Te dwie grupy niby, że są ze sobą połączone nie za bardzo się ze sobą dogadują... Ok resztę dowiecie się w trakcie Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten "pamiętnik" Ok to pierwszy wpis dodam może później.


 

 
Cd.
Gdy zajęłyśmy miejsce przy Joannie, która siedziała na tronie, podszedł do nas przystojny mężczyzna. Był mniej więcej z Joanny wieku.
-Książę, Dawid z Krainy Powietrza.- powiedział i się skłonił.- Byłbym zaszczycony prosząc waszą wysokość do tańca.- uśmiechną się i wyciągną rękę do Joanny.
-Dziękuję, ale dziś nie tańczę.- uśmiechnęła się.- Ale moja siostra chętnie zrobi to za mnie.- dodała. Wyciągną do mnie rękę.
-Aaa... Eee...- zgodziłam się. Wyszliśmy na środek i zaczęliśmy tańczyć. Hmmm... Tańcem tego nie można nazwać. Zaczął mnie okręcać, kilka razy nadepną mi na palce u stup. W końcu wyrwałam mu się i wróciłam do siostry. Oddychałam ciężko.
-Książę ma dryg.- wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
-Niestety!.- powiedziałam również się uśmiechając.- Gdzie Emili?- spytałam widząc, że mała gdzieś zniknęła.
-Spokojnie, znalazła nowe koleżanki.- wskazała ręką w stronę, gdzie Emili i inne dziewczynki tańczyły. Zaśmiałam się. Nagle podszedł do nas jeszcze bardziej przystojny mężczyzna. Joanna otworzyła szeroko oczy. Zaśmiałam się cicho.
-Filip, król Krainy Ludzi Ognia.- przedstawił się.- Miło mi cię widzieć królowo.- uśmiechną się delikatnie.
-Mi również, królu.
-Mógłby prosić cię do tańca?- spytał. Zgodziła się. Otworzyłam aż usta za zdziwienia i spuściłam głowę na dół. Czułam, że nogi mi w tych szpilkach odpadają. Usiadłam i rozłożyłam się delikatnie na tronie siostry. Nuuudy... Moi przyjaciele na pewno gdzieś tu byli, lecz w tym tłumie ich nie widziałam. Mam nadzieję, że oni dobrze się bawią. "Poszukam ich"- pomyślałam i wstała z tronu. Nagle ktoś staną mi na suknię i poleciałam. Poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę. To Kuba.
-Hej, piękna.- powiedział z uśmieszkiem łobuziaka i przyciągną mnie do siebie. Zaczęliśmy tańczyć do wolnej piosenki. Przytuliłam się do niego.
-Szukałem cię.- powiedział mi do ucha.
-Miałam kilka spraw do załatwienia.
-No tak. Jesteś teraz księżniczką. Moją księżniczką.- uśmiechnęłam się. Dobrze mieć kogoś, kto ciebie na prawdę kocha. Nie chciało mi się wierzyć, w to wszystko co się stało.
-Zastanawiam się, czy to nie jest sen.- powiedziałam.
-Jeżeli to jest sen, to mi śni się to samo.
-Chodź, pokażę ci coś.- przestałam tańczyć i pociągnęłam go za sobą. Wyszliśmy na największą wieżę, a raczej na jej taras. Słońce zachodziło. Z tarasu było widać całą Krainę i jeszcze dwie inne. Widok był nieziemski. Westchnęłam.
-Gdybym tylko mogła tu zostać na zawsze. Nie żeby mi na tobie nie zależało, ale...- dodałam widząc, że Kuba ma niewyraźną minę.- nie chcę okłamywać swoich zastępczych rodziców. Co będzie jeśli będę musiała przejąć tron? Co w tedy?- spojrzałam mojemu chłopakowi w oczy.
-Nie wiem. Ale co postanowisz, wiedz, że zawsze będę przy tobie i zawsze będę cię wspierał.- powiedział i ucałował mnie w czoło. Przytuliłam go.
 

 
Cd.
-Co tam się stało?- spytała Joanna, patrząc mi w oczy.
-Zamek jest twój królowo.- powiedziałam i z uśmiechem skłoniłam się teatralnie.
-Jak to?
-Tak to. Ciotunia nie jest już zagrożeniem. Radzę ci ją wtrącić do lochu.- miałam już usiąść, lecz Joanna złapała mnie za ramiona i przytrzymała.
-Coś ty zrobiła? Twoje oczy...- wyrwałam się jej.
-Nic! Co niby miałam zrobić? Jestem cała, masz swoje królestwo... Czego chcieć więcej?
-Co jej się stało?- spytała Kubę.
-Wchłonęła ciemność.- zmierzyłam go wzrokiem, lecz on i tak powiedział prawdę.
-Co?!- zdziwił się wujek, który wszedł do sali, wraz z Pati i Aleksem. Najwyraźniej słyszeli naszą rozmowę. Ciemność i światłość rozgrywają we mnie walkę. Osunęłam się na fotel. Kuba podbiegł do mnie. Czułam, że wciąż mam oczy zielono-czerwone, lecz byłam już sobą.
-W porządku, już wróciłam. To było chwilowe.- powiedziałam. Westchnęli. Kuba mnie przytulił. Wszyscy się na nas patrzyli. Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu. Jej... Kuba nie kłamał mówiąc, że się mnie nie boi. On na prawdę mnie kochał.
-Joanno... Musisz iść do Krainy, ujawnić się. Musisz zapanować nad wszystkim.- powiedział wujek.
-Wiem. Jestem gotowa.- stanęła pod czarną dziurą w suficie.- Mam nadzieję, że zjawicie się na mojej koronacji.- dodała i uśmiechnęła się do mnie.

Poniedziałek. Szkoła. Masakra. Założyłam spodnie dresowe, koszulkę na ramiączkach, założyłam na nogi adidasy do kostek, wzięłam do ręki skórzana kurtkę, torbę i zeszłam na dół. Nie wyglądałam jak dresiara, ale wyglądałam dobrze. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu.
-Hejka ludzie.- przywitałam się z Pati i Aleksem, podbiegając do nich.
-Hej.
-Coś ty taka radosna?- spytał Kuba dołączając do nas.
-Koniec z przestępcami i z tym wszystkim. W końcu mogę normalnie żyć.- odpowiedziałam. Gdy Kuba podszedł do mnie, stanęłam na palcach i pocałowałam go. Mina Pati i Aleksa była bezcenna.
-To wy... Razem?
-Jesteście razem?- pokiwałam głową.
-Czemu nie powiedzieliście? Od kiedy?- spytała oburzona Pati.
-Nie było czasu, przez to zamieszanie. A jesteśmy razem od dwóch dni.- wyszczerzyliśmy zęby w uśmiechu. Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy w stronę szkoły.

Gdy przyszłam do domu, zjadłam obiad i poszłam na górę do swojego pokoju. Postanowiłam od razu wziąć się do nauki. Gdy weszłam do pokoju, na biurku leżała złota koperta. Wiedziałam od kogo to. Otworzyłam. To było zaproszenie na koronacje Joanny. Uśmiechnęłam się. Koronacja była dziś. Hmmm... Ja nie mam sukni! Cóż. Trudno. Coś się wymyśli.
-Joanno, wychodzę do Pati, zabieram Emili. Mamy robić pracę w parach. Wrócę późno.- rzuciłam w stronę kuchni i wyszłam wraz z siostrą z domu. Gdy przyszłam do agencji, wszyscy czekali tylko na nas.

Po kilku minutach byliśmy już w Krainie Ludzi Lodu. Kraina rozkwitała. Domy były ślicznie poozdabiane, a zamek? Śliczny. Widać, że rządy ciotki się skończyły. Wszyscy byli ślicznie poubierani oprócz mnie i Emili. Nagle zjawiła się Joanna. Była zwyczajnie ubrana.
-Przepraszam, porwę moje siostry.- przeprosiła i pociągnęła mnie za sobą. Gdy byłyśmy już w jej pokoju spytałam:
-Coś ty taka przestraszona?
-Denerwuję się. Ok, czemu nie masz sukienki?
-A ty?
-Ok poczekaj.- powiedziała i podeszła do szafy. Wyciągnęła z niej śliczną błękitną sukienkę i drugą całą niebieską. Błękitną podała mi.- Proszę.
Po 10 minutach byłam już gotowa. Suknia leżała na mnie jak ulał. Nie miała ramiączek, ani nic w tym rodzaju, Od piersi do bioder miałam gorset, a następnie w dół szła delikatnie rozkloszowana spódnica. Buty miałam kryształowe na 7 cm obcasie. Włosy miałam delikatnie pokręcone. Joanna miała również taką samą suknie, tylko inny kolor i spódnica była bardziej rozkloszowana. Od ramion ciągnęła się niebieska peleryna. Jej długie białe włosy były spięte w wysokiego koka. Emili zaś miała śliczną różową sukienkę, a włoski upięte w kucyka.
-Jej! Siostra. Wyglądasz świetnie.- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Ty również... Jeju, ale się denerwuję!
-Nie wiem czemu, ale ja też.- westchnęłam ciężko.

Po tym jak Joanna została oficjalnie królową, dostała koronę i berło, nadszedł czas na bal.
-Królowa Krainy Lodu, Joanna! I jej siostry Emili i Kasandra.- gdy sztywny gość nas zapowiedział wyszłyśmy wszystkie na środek.
 

 
Cd.
Gdy przyszliśmy do Krainy, poczułam się trochę lepiej. Dzięki ziółkom od siostry mogłam ustać na nogach.
-Dobra, a gdzie teraz?- spytał Kuba. Porozglądałam się dookoła.
-Nie mam pojęcia... Czekaj! Czuję wyraźnie, że ktoś używa dziwnej mocy.- powiedziałam, dotykając jedną ręką prawej skroni.
-Gdzie?
-W zamku.- odpowiedziałam.- Chodź.- wzięłam go za rękę i pociągnęłam za sobą. Szłam chwiejnym krokiem. Przedtem wystarczyło 10 minut, żebym była w pałacu, teraz byłam tam w 30 minut. Stając przed zamkiem, westchnęłam ciężko.
-Wszystko dobrze?
-Tak, tylko czuję dużą ilość czarnej mocy.- to brzmiało jak pytanie. Weszliśmy po cichu do zamku. Nie było widać strażników, więc szliśmy po schodach. Szłam za intuicją. Gdy byliśmy już na piętrze, poczułam wyraźny przepływ mocy. Złej mocy. Dochodził on zza drzwi, po mojej prawej stronie. Podeszłam do nich i otworzyłam je. Szok! Na środku pomieszczenia, przy stole stała moja ciotka. Mało co nie zemdlałam. Zakręciło mi się jeszcze raz w głowie.
-Ty?! Co ty tu...
-To ty, na mnie rzuciłaś klątwę?- przerwałam jej moim pytaniem.
-Szybka jesteś.
-Dlaczego nie leżysz pod śniegiem?
-Nie tylko ty masz moc.- powiedziała. Wyciągnęła rękę, a Kuba przywarł wysoko do ściany.- Gdy ty i zwój chłoptaś, uciekliście przed lawiną, ja wydostałam się stamtąd i rzuciłam na ciebie czar. Ten sam co na twoją matkę.- gdy to powiedziała, poczułam się słabo i upadłam na podłogę.
-Kasi!- krzykną Kuba, próbując się wydostać z pod władzy królowej.
-Teraz zniszczę ciebie!- podeszła do mnie, zacisnęła swoja rękę na mojej szyi i podniosła mnie do góry. Zaczęłam się dusić. Nie wiem skąd Kuba miał sztylet, ale wyciągną go i rzucił, tak, że przeciął skórę ręki mojej ciotce. Z krzykiem puściła mnie na podłogę.
-Ty!- syknęła, podchodząc do niego.
-Kuba!- wykrzyczałam. Czułam, że moja maco znów wraca, tak jak moje siły. Wstałam z podłogi. Przemieniłam rękawicę, wyciągnęłam rękę do przodu i pomyślałam o tym, by stół naprzeciwko mnie uderzył w królową. Siłą woli podniosłam stół i cisnęłam nim w ciotkę. Ta odepchnęła go. Kuba wykorzystał szanse i znalazł się koło mnie.
-Ty! Przecież pozbawiłam cię sił.- syknęła do mnie.
-Niespodzianka.- uśmiechnęłam się ciężko. Ciotka wyciągnęła do mnie ręce. Z jej palców wyszedł czarny dym. Nie czekając, Kuba i ja utworzyliśmy tarcze ochronne. Gdy dum wygasł, cisnęłam w ciotkę swoją mocą. Przywarła do ściany. Podeszłam do niej i zamroziłam jej ręce. Zmarszczyłam brwi. Musiałam ją zabić, bym sama nie umarła. Nagle do sali weszła moja kuzynka. Popatrzyłam na nią. Miała strach w oczach.

-Nie, nie mogę!- powiedziałam opuszczając rękę. Odeszłam od niej w stronę drzwi. Gdy miałam wychodzić, ona powiedziała:
-Jesteś słaba.- zatrzymałam się. Kuzynka wciąż patrzyła na tą scenę.- Nawet dobrze nie umiesz roboty zakończyć.
-Zamknij się!- wrzasnęłam.- Mam cię już dość.- nagle dostałam wizję, jak jakaś kobieta, odbiera komuś magię. To była moja mama.- Chwileczkę.- Kuba popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem.- Nie muszę jej zabijać.- zrozumiałam przesłanie od mamy.- Mogę odebrać jej moc, tak jak zrobiła to kiedyś moja mama.- powiedziałam, a na twarzy ciotki malował się strach.
-Jak to? Mamo, ty masz moc? Dlaczego mi nie powiedziałaś.
-Zamknij się głupia!- krzyknęła na córkę. Zrozumiałam, że nigdy jej nie kochała.
-To ty się zamknij!- podeszłam do niej.- Nie bój się, nic jej nie będzie.- zwróciłam się do kuzynki. Ona pokiwała głową.- Już dość twoich rządów. Czas najwyższy pozbawić cię złej mocy.- powiedziałam. Dotknęłam jej czoła i prawego ramienia. Tak jak na mojej wizji. Ciemność wyszła z niej i zatrzymała się pod sufitem. Rzucało piorunami. Kuba osłonił tarczą Teresę.
-Kasi! Chodź, musimy wracać.
-Nie!- krzyknęłam i opuściłam swoją tarczę. Nie mogłam zostawić ciemności na wolności. Zagrażała Krainie. Podeszłam pod nią i wyciągnęłam ręce ku górze. Wiedziałam czym to grozi. Ciemność mogła mą zawładnąć. Czarny dym zaczął we mnie wchodzić.
-Kasi!- krzykną Kuba.
-Pilnuj Teresy!- rozkazałam mu. Ciemność podniosła mnie i wessała. Czułam jak ją wchłaniam. Zaczęłam krzyczeć. Po niecałej minucie, było już po wszystkim. Leżałam na podłodze. Słyszałam tylko dziwne głosy i śmiech mojej ciotki. Głowę rozsadzało mi od środka.
-Kasi.- usłyszałam głos Kuby. Otworzyłam oczy. Mój chłopak i Teresa stali nade mną.
-Kasandra! Twoje oczy.- powiedziała przerażona Teresa.
-Co?!- spytałam drżącym głosem. Wstałam z podłogi i podeszłam do lustra, które wisiało na ścianie. O nie! Jedno moje oczy były zielone, lecz teraz miałam dość widoczne czerwona plamki, wręcz krwiste.- O nie.- do oczu napłynęły mi łzy. Czułam złość. Byłam wściekła. Ciemność mną włada. Kuba podszedł do mnie i mnie przytulił. Odepchnęłam go.
-Co się dzieje?- spytał.
-Nie chce ci zrobić krzywdy.- odpowiedziałam. Moje ręce były zimne. Znowu? Ciotka znów śmiała się szyderczo. Podeszłam do niej. Dalej była przykuta lodem do ściany.- Z czego się śmiejesz?!- spytałam i zmarszczyłam brwi.
-Jesteś teraz córką ciemności. Świetnie!- znów się zaśmiała. Odeszłam od niej.
-Co teraz będzie?- spytała Teresa.
-Poradzisz sobie? Joanna powinna być tu za jakieś 30 minut.
-Tak. Dziękuję. Zawsze traktowała mnie, jakbym nie była jej córką.- Kuzynka uśmiechnęła się do mnie i przytuliła mnie. Odsunęłam się po chwili.
-Ok, musimy już iść.- powiedziałam i wraz z Kubą wyszliśmy z sali.
10 minut później byliśmy już w agencji.
 

 
Cd.
O 19.30 staliśmy w kolejce po bilety do kina.
-Dwa bilety na "Igrzyska śmierci- w pierścieniu ognia", poproszę.- powiedział Kuba, gdy przyszła nasza kolej. Zapłacił i mogliśmy wejść. Zajęliśmy miejsca i seans się zaczął. Odkąd wróciliśmy z Krainy Ludzi Lodu, czułam się fatalnie. Teraz nie mogłam skupić się na oglądaniu filmu. Moja myśli były gdzieś indziej. Obraz rozmazywał mi się przed oczami i kręciło mi się w głowie. Ledwo siedziałam na fotelu, ale nie mogłam wyjść. Nie teraz, gdy przy mnie jest ktoś, kto mnie kocha.
-Wszystko dobrze?- spytał cicho Kuba. Otworzyłam szerzej oczy.
-Tak.- odpowiedziałam ciężko. Nagle zaczęło mi się robić niedobrze. Wypuściłam z ust powietrze i podniosłam się na fotelu. Wzrok utkwiłam w ekranie, lecz obraz wciąż był rozmazany. Czułam na sobie wzrok Kuby. Po seansie wyszliśmy z kina. Gdy siedziałam z tyłu na motorze Kuby, przytuliłam się do niego by nie spaść w czasie jazdy. Gdy przyjechaliśmy do domu, odprowadził mnie pod drzwi.
-Do zobaczenia jutro.- powiedział. Chciał mnie pocałować, lecz ja poczułam, że zaraz zwymiotuję.
-Pa.- rzuciłam krótko i weszłam do domu. Od razu pobiegłam do ubikacji i przyległam do sedesu.
-Co się stało?- spytała Janina wchodząc za mną do ubikacji.
-Nic. Wszystko w porządku.- odpowiedziałam i zwymiotowałam.- Zjadłam coś nieświeżego...- skłamałam. Wiedziała dlaczego tak się czuję. Miałam tak samo po śmierci rodziców. Właśnie tak mój organizm działa na czyjąś śmierć. MASAKRA!
-Zaparzę ci rumianku.- powiedziała i zniknęła zamykając za sobą drzwi. Dobra. Te wymioty to rozumiem, ale zaburzenia wzroku itd? Ze mną działo się coś nie tak.
Po tym jak wyszłam z łazienki i wypiłam rumianek, poszłam na górę do swojego pokoju. Przebrałam się w piżamę, która składała się z białej, luźnej koszulki na ramiączkach i samych majtek i wskoczyłam do łóżka.

Następnego dnia powiedziała Joannie i pani Annie, że się uczę i żeby nikt mi nie przeszkadzał. Przed południem przyszedł do mnie Kuba. Gdy mnie zobaczył powiedział, że to nie zwykła choroba i postanowił mnie zabrać do agencji. Gdy wychodziliśmy z domu, powiedziałam Janinie, że wychodzę do Pati i, że wrócę późno wieczorem. Nie byłam w stanie iść o własnych siłach więc Kuba wziął mnie na ręce.
Gdy przyszliśmy do gabinetu wujka, wszyscy stanęli przy mnie. Wyjaśniłam im co się dzieje.
-Ja chyba wiem, co ci dolega.- powiedział Aleks.
-Co takiego?!- krzykną do niego Kuba. Wiedziałam, ze jego ojciec wciąż w nim żyje. Złapał go za rękę i posłałam mu spojrzenie mówiące "opanuj się".
-Bo widzisz... Ktoś musiał rzucić na nią klątwę, gdy była w Krainie. Będzie czuła się coraz gorzej, aż umrze.- gdy to powiedział Joanna zaczęła płakać i przytuliła się do wuja, a ja zaczęłam ciężko oddychać.
-Mam nadzieję, że da się ją jakoś uratować?- spytała Patrycja.
-Tak.
-Jak?- spytałam i usiadłam na sofie.
-Musisz sama pokonać tego kogoś, kto rzucił na ciebie tą klątwę. Masz jeszcze 5 godzin.- westchną.
-Nie pójdziesz sama. Idę z tobą.- powiedział Kuba. Nie chciałam go narażać na niebezpieczeństwo, lecz wiedziała, ze jego pomoc będzie mi potrzebna.
-Jak mam niby pokonać kogoś z mocą, gdy ja sama nie mam swojej?- spytałam.
-Może i nie masz, lecz masz rękawicę. Podrasowałem je trochę. Oprócz tego, że ma mapę itd, to ma pole magnetyczne. Hmmm... Coś w rodzaju telekinezy. Musicie tylko pomyśleć, o tym przedmiocie i co chcecie z nim zrobić.- powiedział i podał mi i Kubie rękawice.
-Ok, nie traćmy czasu. Mamy tylko 5 godzin.
-Poczekaj. Wypij to.- Joanna podała mi kubek z czymś śmierdzącym.
-Co to?- spytałam, robiąc kwaśną minę.
-To pomoże ci odzyskać cześć sił.- odpowiedziała. Wypiłam. Smakowało gorzej niż myślałam. Po kilku minutach byliśmy już w Krainie.
 

 
Cd.
-Kasandra!- zawołała Joanna gdy weszłam do sali. Podeszła do mnie i mnie przytuliła. Emili zrobiła to samo. Wyglądałam beznadziejnie. Włosy miałam na wszystkie strony, ciało miałam całe poobijane. Ledwo trzymałam się na nogach. Ciekawe czy ciotka przeżyła lawinę.
-Co ci się stało?- spytał wujek, a Kuba posadził mnie na fotelu.
-Uciekłam w góry... Tam mnie otoczyli, nie miałam wyboru. Zaczęłam krzyczeć. Wywołałam lawinę. Gdyby nie Kuba, byłoby po mnie.- uśmiechnęłam się ciężko w jego stronę. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że zrobiłam coś bardzo złego. Moja ciotka mogła nie żyć. Nigdy dotąd nikogo nie skrzywdziłam. Serce zaczęło mi bić szybciej.- Musimy już iść. Janina na pewno jej już w domu i martwi się o nas.- dodałam. Wstałam z fotela, wzięłam Emili na ręce, pożegnałam się z przyjaciółmi i wyszłam.

Leżałam na łóżku rozmyślając o tym, czy nie odejść z agencji, lecz w tedy musiałabym zapomnieć o Krainie Ludzi Lodu i o tym, że znalazłam swoją rodzinę. Po policzkach zaczęły płynąć mi łzy. Przytuliłam się do poduszki i wybuchnęłam płaczem. Nagle zadzwonił telefon. Wzięłam go do ręki. Dzwonił Kuba. Odrzuciłam połączenie i wyłączyłam telefon. Świetnie! Jestem z Kubą niecałą godzinę, a już go olewam. Nie powinnam mieć chłopaka.
Gdy tak rozmyślałam, ktoś wszedł do mojego pokoju. Podniosłam głowę i zobaczyłam jak Kuba stoi nade mną. Usiadłam.
-Co jest?- spytał, siadając obok mnie.- Czemu płaczesz? Zrobiłem coś nie tak?
-Nie, nic nie zrobiłeś. Chodzi o to, że spowodowałam śmierć swojej ciotki. Nie nadaję się na agentkę, na księżniczkę i na twoją dziewczynę.- powiedziałam smutno.
-Co ty mówisz? Jesteś stworzona do tego, by być agentką, księżniczką, a przede wszystkim moją dziewczyną.- dotkną mojego policzka ocierając mi łzy. Przytulił mnie, a następnie pocałował. Uśmiechnęłam się lekko.- Co ty na to, żebyśmy poszli do kina?- spytał. Zrobiłam kwaśną minę.- Chodź!- wstał i pociągną mnie do siebie.
-Dobra, już dobra.- odpowiedziałam.
-Będę po ciebie o 19.- powiedział, pocałował mnie i wyszedł. Westchnęłam.
 

 
Dlaczego wszyscy uważają, że potrzebuje nowego chłopaka? Wcale nie potrzebuję! Mam dość chłopaków na całe życie. Jedyne, co po nich zostaje, to złamane serce.
 

 
"...Odsunęła się ode mnie, obejmując głowę obiema rekami i gapiąc się na mnie. Podniesiona na duchu tym małym zwycięstwem, skoczyłam na nią, ale nie trafiłam, ponieważ ktoś chwycił mnie za ramiona i zastałam uniesiona w górę.
-Zmykaj stąd natychmiast.- szepną mi on do ucha, ciągnąc mnie w kierunku drzwi.
-Zabiję ją!- odparłam, wyrywając mu się.
W okół nas zbierał się tłum, rycząc:
-Walcz! Walcz! Walcz!..."
 

 
Cd.
W zamku roiło się od strażników. Nie wiedziałam co zrobić, więc zobaczyłam szyb wentylacyjny i weszłam do niego. Po kilku minutach znajdywałam się w sali tronowej. Przez kratkę zobaczyłam moją ciotkę i kuzynkę. Ciotka była stara, miała na sobie ciemną suknię. Moja kuzynka miała włosy czarne i ciemną krótką sukienkę.
-Matko.- powiedziałam cicho i uderzyłam się ręką w czoło. W tej samej chwili kratka się otworzyła a ja wpadłam na podłogę. Gdy podniosłam głowę moje spojrzenie utkwiło w oczach królowej.
-Ty!- syknęła. Podniosłam się z ziemi.
-Hej ciotuniu.- powiedziałam i zmarszczyłam brwi.
-Co? Kto to matko?
-Nieważne! Brać ją.- wydała rozkaz, a strażnicy ruszyli w moją stronę. Zrobiłam dziwny gest rękami i powiedziałam "Przemiana". W tej chwili rękawica zrobiła się masywniejsza. Gdy jeden ze strażników próbował zadać mi cios mieczem, zacisnęłam pięść i wyciągnęłam rękę w górę. Tarcza ochronna odrzuciła strażnika ode mnie. Resztę strażników potraktowałam lodem. Przywarłam ich do ściany i pozamrażałam ich ręce i nogi.
-Masz moc?- spytała królowa drżącym głosem.- Jak to możliwe?- dodała.
-Może tak, że jestem księżniczką tej Krainy?- odpowiedziałam na jej pytanie. Zmierzyła mnie zabójczym wzrokiem. Nagle podbiegła do mnie i wyciągnęła sztylet. Wybiegłam z komnaty, a następnie z zamku. Królowa wciąż mnie goniła. Zaczęłam biec w góry. Gdy popatrzyłam na dół tym razem moja ciotka biegła ze stadem swoich strażników. Chciałam przyśpieszyć, lecz śnieg mnie spowalniał. Odwróciłam się i przystanęłam. Nikogo nie było w pobliżu. Zaczęłam nasłuchiwać. Nagle zza drzew wyskoczyli strażnicy i moja ciotka. Strażnicy wycelowali na mnie strzelby. Serce waliło mi jak opętane, a nogi miałam jak z waty.
-I co księżniczko? Trudno było z tobą skończyć, lecz już mi nie uciekniesz.
-A więc to ty, wysyłałaś do mojego świata tych wszystkich zbirów. Jesteś niemożliwa.- krzyknęłam, a śnieg z góry posypał mi się na głowę. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Ryzykowałam życiem.
-Źle zrobiłaś, że tu przyszłaś.- syknęła królowa przez zęby. Stała kilka metrów ode mnie, lecz widziałam, że w oczach ma strach. Nie zastanawiałam się dłużej i zaczęłam krzyczeć. Z góry zaczęła spadać lawina. Zaczęłam biec, ominęłam ciotkę i kilka metrów dalej przewróciłam się i upadłam w śnieg. Nagle przy mnie zjawił się Kuba.
-Chodź!- powiedział, pomógł mi wstać i zaczęliśmy biec. Nagle znaleźliśmy się nad przepaścią. Nikt z nas nie zastanawiał się i skoczyliśmy. Lawina się zatrzymała.

Na dole Kuba pierwszy wylądował i chciał mnie złapać, lecz go przewróciłam i poturlaliśmy się kolejne kilka metrów. Gdy się zatrzymaliśmy, ja leżałam na śniegu, a Kuba pochylał się na mnie. Spojrzał mi w oczy. Zobaczyła w nich strach i radość.
-Wszystko dobrze?
-Tak, dzięki. A co ty tu w ogóle robisz?- spytałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
-Twoja siostra prosiła mnie, żebym cię pilnował i pomógł ci w niebezpieczeństwie, no to jestem.- uśmiechną się. Przewróciłam oczami.
-Jędza.- zaśmiałam się. On również i nagle spoważniał. Przestraszyłam się. Co się mogło stać?
-Kasi, posłuchaj... Pamiętasz ten dzień, w którym się poznaliśmy?- spytał. Kamień spadł mi z serca.
-Tak?- zabrzmiało to jak pytanie.
-Co w tedy pomyślałaś?
-Szczerze?
-Tak.
-Wiem, że to głupie, ale pomyślałam, że po tym jak wpadliśmy na siebie, nie chciałeś tak szybko uciekać, dlatego ze mną gadałeś.- zaśmiał się i znów spoważniał.
-Nie... Ty mi się od początku podobałaś.- zaskoczył mnie. Cerce zaczęło mi bić szybciej. Czułam, że się rumienię.- Po tym spotkaniu chciałem cię znów zobaczyć. Później okazało się, że chodzimy do jednej szkoły i, że jesteś agentką... Kasi, kocham cię.- wydusił z siebie te słowa. Zamurowało mnie. Nie wiedziała co powiedzieć, więc przysunęłam się do niego i go pocałowała. Ręce wplecione w jego włosy zaczęły mi zamarzać. Odsunęłam się gwałtownie.
-Co się stało?- spytał.
-Nie chcę by coś ci się stało. Moja moc jest nieprzewidywalna!- odparłam i wsunęłam ręce pod pachy.
-Ja się nie boję.- odpowiedział i mnie boją.
-Kocham cię.- powiedziałam i przysunęłam swoje usta do jego ust. Czułam, że ręce robią mi się cieplejsze. Odsunęłam się od niego i spojrzałam na swoje dłonie.- To niemożliwe!- krzyknęłam uradowana. Nic nie czułam.- Opanowałam swoją moc!- Kuba odetchną z ulgą.
-Chodźmy, do naszego świata. Adam na pewno martwi się o ciebie.
 

 
Cd.
Kolejny dzień. Weekend, a ja muszę siedzieć w agencji. Dobrze, że mam przy sobie moje siostry. Emili jeszcze spała, lecz Joanna gdzieś wyszła. Postanowiłam ją poszukać. Znalazłam ją u wujka w gabinecie. Siedziała na fotelu trzymając kubek z mlekiem.
-Hej wam.- przywitałam się.
-Hej.
-Witaj.- Asia miała na sobie te same ubrania co wczoraj, czyli zniszczoną sukienkę.
-Hmmm...- zastanowiłam się.- Asia, pójdziemy na zakupy, ale najpierw muszę pójść do Angeliki.- powiedziałam i wybiegłam do sali, w której przebywała Angelika. Poprosiłam ją, by pożyczyła ciuchy dla mojej siostry. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej spodnie i bluzę.
-Powinny być dobre.- podała mi ciuchy.
-Dzięki, później oddamy.- powiedziałam i wybiegłam.

Po 15 minutach byłyśmy już poza agencją.
-Najpierw pójdziemy do mojego domu po pieniądze.- powiedziałam.
-Ale na prawdę nie trzeba.
-Trzeba, trzeba.- uśmiechnęłam się.
Po tym jak zabrałam pieniądze z domu, poszłyśmy do galerii w centrum miasta. Joanna wybrała sobie ciuchy i rzeczy, które jej się podobały. Miałyśmy całkiem podobne gusty.
Po 2 godzinach przyszłyśmy do agencji. Joanna przebrała się w swoje ciuchy, a tamte oddała Angelice. Następnie poszłyśmy do gabinetu wujka. Adam bawił się z Emili. Zaśmiałyśmy się.
-Joanno, powinnyśmy zrobić coś w sprawie tronu. Ciotula nie może go objąć, czy tam ktoś inny, tylko ty!
-Tak, Kasandra ma rację.- powiedział wujek. Wytrzeszczyłam oczy i uniosłam do góry brwi. On właśnie zgodził się, żebym walczyła z moją ciotką o tron. No, no...
-Nie, to zły pomysł.
-Właśnie, że dobry!- upierałam się.
-Nie waż się tam pojawiać.- zabroniła mi siostra.
-Mniemam, że zajmiesz się Emili.- podniosłam się z fotela.- To do zobaczenia... Hmmm... Może jeszcze dziś.- powiedziałam i wyszłam z sali.

-Aleks, odpalaj maszynę.- powiedziałam podchodząc pod czarna dziurę w ścianie.
-Nie chcesz, żebym zadzwonił po Kubę?- spytał.
-Nie. Dam radę... Może.- dodałam po cichu.
-Dobrze, ale poczekaj chwileczkę...- zatrzymał mnie. Po chwili podszedł do mnie z rękawicą, która była obcięta do połowy palców. Założył mi ją na prawą rękę.
-Co to?- spytałam.
-Pracowałem nad tym pół roku. Ta rękawica wytwarza pole, które ochrania kogoś przed ciosami czy czymś takim. Ma również wbudowaną GPS i latarkę.- zdziwiłam się, bo to była zwykła czarna rękawiczka. Zrobiłam kwaśną miną.
-Jak to się uruchamia?- spytałam.
-Patrz uważnie i naśladuj mnie.- ubrał sobie rękawice, zrobił jakiś dziwny gest i powiedział "Przemiana". Jego rękawica zrobiła się masywniejsza i niebieska. Zrobiłam to samo. Moja rękawica również zrobiła się masywniejsza i niebieska.
-Tu jest guzik, by uruchomić GPS. Wystarczy, że zaciśniesz pięść i uruchomi się tarcza ochronna.
-Ok, dzięki. Odpalaj maszynę.
Po niecałej minucie byłam już w Krainie Ludzi Lodu. Moja rękawiczka była znów czarna. Tym razem byłam w kombinezonie.
-No to jazda!- powiedziałam sama do siebie i wybiegłam z parku.